Podobno odwiecznym dylematem społeczeństw jest odpowiedź na pytanie, czy lepszy jest lew na czele stada baranów, czy też baran na czele stada lwów.
Mojego kraju akurat to nie dotyczy, bo u nas barany rządzą stadem baranów. Te gorzkie słowa przyszły mi na myśl po dzisiejszej dyskusji z trzema kobietami, z kórych każda posiada wyższe wykształcenie ekonomiczne.
Rozmawialiśmy na różne tematy, zaczęliśmy od przysłowiowej d. Maryni, a na koniec zeszło na politykę. Co pan sądzi o naszej premier Ewie Kopacz? Odpowiedziałem krótko, że moim zdaniem nie było w Polsce gorszego premiera po 1989 roku. Zapanowała chwilowa konsternacja i wymiana spojrzeń między paniami. Potem pytanie uzupełniające, czy chodzi mi o to, że premier jest kobietą. Odparłem, że nie, bo przecież premierem była też Hanna Suchocka i jakoś nic negatywnego na jej temat nie mówiłem.
Wtedy zaczęło się natarcie z drugiej strony, czyli czego właściwie oczekuję od Ewy Kopacz, skoro ona ledwie trzy miesiące na etacie premiera, a tu taki krzyż pański z górnictwem na dzień dobry. Odpowiedziałem, że przecież cały czas rządzi ta sama koalicja. No, ale przecież Ewa Kopacz nie miała wpływu na to, co robi rząd. Odpowiedziałem: Jak to nie? Przecież Ewa Kopacz była wcześniej ministrem tej samej koalicji, a później drugą osobą w państwie, która decydowała o procedurach legislacyjnych służących temu samemu rządowi. Odpowiedzią było milczenie.
Teraz ja z kolei zapytałem o to, czy panie widzą nieprzerwaną ciągłość władzy PO-PSL od 2007 roku. Odpowiedź była taka, że nie, bo przecież na początku prezydentem był śp. Lech Kaczyński. Paradne! Panie miały nawet problem z tym, czy uznać ciągłość władzy PO-PSL po wyborach w 2011 roku, gdy następcą Tuska Donalda został Donald Tusk.
No cóż, jeśli takich absolwentów produkują wydziały ekonomiczne wyższych uczelni, to koalicja PO-PSL może spać spokojnie. Wystarczy raz w roku wymienić premiera i dokonać zmian kosmetycznych w rządzie, a MWzWM nie dadzą sobie wmówić obrzydliwym nienawistnikom, że ciągle rządzą ci sami politycy. No, może poza Jarosławem Kaczyńskim, który zwyczajowo odpowiada za wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)