Polska procedura karna jest taka, że jeśli prokuratura dwukrotnie umorzy postępowanie, pokrzywdzony może wziąć sprawy w swoje ręce i wnieść do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Pokrzywdzony nie może uczynić tego osobiście, a jedynie za pomocą adwokata. Nie ma przy tym znaczenia, czy śledztwo było prowadzone "w sprawie" czy "przeciwko" jakiejś osobie (vide: orzeczenie SN sygn. akt III KK 134/11).
Z taką sytuacją mamy do czynienia w wypadku katastrofy smoleńskiej i śledztwa dotyczącego zaniedbań urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na czele której stał minister Tomasz Arabski, dziś ambasador RP w Hiszpanii i Andorze. On i czterej inni urzędnicy Donalda Tuska zostali objęci subsydiarnym aktem oskarżenia w sprawie niedopełnienia obowiązków urzędniczych związanych z katastrofą smoleńską.
Subsydiarny akt oskarżenia jest fajną instytucją, albowiem pokrzywdzeni, reprezentowani przez profesjonalnego pełnomocnika, mogą wcielić się w rolę oskarżyciela publicznego (nie prywatnego!) i próbować dojść do satysfakcji. W tego typu procesach rzadko zapadają wyroki skazujące, ale nierzadko wychodzą na jaw nowe okoliczności, a już zupełnie często ukazuje się w pełni mizeria polskiej prokuratury. Śledziłem kiedyś taki proces, w którym prokuratura przez prawie pięć lat nie sięgnęła do najważniejszego dowodu, mimo dwukrotnego wniosku pokrzywdzonego i dopiero sąd w ramach subsydiarnego aktu oskarżenia nakazał jego ujawnienie. Cóż z tego, skoro okazało się, że akurat minęło 5 lat i kluczowy dowód zgodnie z obowiązującymi procedurami został zniszczony. Pytanie, dlaczego prokuratura chroniła w ten sposób sprawcę, nigdy nie doczekało się odpowiedzi. Podobnie jak większość tego typu kwestii w PRL-bis.
Niestety, nie uważam, iżby specjalnie lepiej poszło pokrzywdzonym w sprawie przeciwko Tomaszowi Arabskiemu i jego kolegom. Obawiam się nawet, że proces nie ruszy, bo Tomasz Arabski ma jeden z najsilniejszych immunitetów, tj. dyplomatyczny. Nie sądzę również, by udało się choćby wyłączyć jego osobę do odrębnego postępowania, albowiem jest postacią kluczową. Raczej będziemy mieli do czynienia z kolejnym teatrem III RP, w którym zamiast ustalonego stanu faktycznego i prawnego będziemy mieli do czynienia z aktami wiary w winę bądź niewinność Tomasza Arabskiego et consortes.
http://niezalezna.pl/63936-tomasz-oskarzony-w-sprawie-katastrofy-smolenskiej-powinien-zostac-skazany


Komentarze
Pokaż komentarze (54)