Dziś brałem udział w ciekawej dyskusji, w której jeden z blogerów porównał kandydata PiS na prezydenta RP Andrzeja Dudę do prymusa siedzącego w pierwszej ławce. Spodobała mi się ta analogia szkolna i zacząłem zastanawiać się, w jakich kategoriach uczniowskich mieszczą się pozostali kandydaci na najwyższy urząd w moim kraju.

Zacznę od urzędującego prezydenta. Dopiero na samym końcu wyjaśnię, dlaczego uważam marzenia "wujka Bronka" o wygraniu w pierwszej turze za nierealne.
Bronisław Komorowski jawi mi się jako zapóźniony drugoroczniak, który sam bez ściągi niczego nigdy nie wymyśli. Dobry na biwak, do pilnowania ogniska oraz przygotowania jadła i picia, ale nie na trudne sprawdziany. Lubi szkolne dziewczyny, ale tylko o rubensowskich kształtach.

Magdalenę Ogórek postrzegam jako typową klasową cwaniarę, która potrafi wykolegować innych i pierwsza ustawić się w kolejce po frukty. Jak trzeba, to sięgnie po kobiece atuty, by postawić na swoim. Stopnie ma dobre, ale to tylko w części jej osobista zasługa.

Adam Jarubas został wystawiony przez trójkę klasową i nie protestował za bardzo, bo nie ma takiego zwyczaju. Dobry uczeń, ale wstydzi się koleżanek. Wcześniej był zastępcą gospodarza klasy, tyle że ani razu nie miał okazji z tej funkcji skorzystać.

Janusza Palikota widzę jako ucznia, który potrafi zdobyć się na każde świństwo, a następnie zwalić winę na najsłabszych w klasie. Nie zawsze mu się to udaje, chociaż czasami pani daje się nabrać. Ma jednak poparcie redaktora naczelnego gazetki szkolnej, który doszedł do swojej fuchy na tej samej zasadzie.

Janusz Korwin-Mikke to odpowiednik szkolnego smerfa ważniaka Wygląda na dwa razy starszego, głupi nie jest, ale ciągle się mądrzy i niewiele mu z tego wychodzi. Wielokrotnie szedł z chłopakami ulicą, gadał i gadał, a potem był zdziwiony, że gada do siebie, bo nie zauważył, kiedy i gdzie wszyscy się rozeszli. Chodzą też słuchy, że lubi podglądać dziewczyny w szatni.

Anna Grodzka. Hmm, trudno znaleźć mi analogię, bo za moich czasów nie było w klasie chłopaków poprzebieranych za dziewczyny i wyznających tzw. płeć społeczno-kulturową (co za dziwoląg językowy!). Chociaż słyszeliśmy o jednym takim, co lubił w domu przebierać się w fatałaszki swojej mamy, ale to chyba były plotki.

Marian Kowalski jest dobry z W-F i historii Polski. Z nim nie strach chodzić na dyskoteki szkolne. Znacznie gorzej jest z przedmiotami ścisłymi. No i nie wybrali go na skarbnika klasowego. Dlaczego?

Grzegorz Braun to uczeń nieszablonowy, który chodzi sobie znanymi ścieżkami. Czasami oryginalny, czasami sztampowy. Stroni od klasy i rzadko włącza się w jej życie. Na imprezy klasowe nie chodzi, bo nie ma zaufania właściwie do wszystkich.

Jacek Wilk to adwokat klasowy. Podejmuje się obrony spraw beznadziejnych, także takich, w których lepiej milczeć i honorowo ustąpić. Jednak Jacek zbyt sobie ceni własną złotoustość, by odpuścić okazję do kolejnej przemowy.

A teraz dlaczego uważam, iż Bronisław Komorowski nie wygra w pierwszej turze. Proszę jeszcze raz popatrzeć na fotki. Jeśli umiejętnie zaapelować do młodych, by nie głosowali na stare pierdoły, które nie rozumieją ich potrzeb, a ponadto znani są jedynie z tego, że są znani, bo żadnych sensownych dokonań nie mają, to Bronisław Komorowski nie ma moim zdaniem żadnych szans w pierwszej turze i może mieć poważne kłopoty w drugiej. Ból nie tylko Bronisława Komorowskiego polega na tym, że nie nadaje się do żadnej poważnej debaty face to face. Wie o tym jego otoczenie i wie czerwonoróżowy salon kłamców III RP, a być może zdaje sobie z tego sprawę nawet sam Bronisław Komorowski.


Komentarze
Pokaż komentarze (89)