Ileż to było zachwytu i mlaskania, że nasz człowiek będzie teraz wręcz "King of Europe". Niestety, zaklinanie europejskiej rzeczywistości m.in. przez lewicową Gazetę Wyborczą na nic się zdało. Nie pierwszy raz zresztą. Po katastrofie smoleńskiej w tej samej lewicowej gazecie pisano hymny pochwalne na cześć Putina. Dziś nieudolnie odkręcają swoje zachwyty stawiając Putina na właściwym miejscu. Z perspektywy czasu Adam Michnik jawi się przeto jako człowiek mało inteligentny i kompletnie bez wyczucia sytuacji.
![]()
Dziś znacznie większe znaczenie w Europie ma Aleksander Łukaszenka niż jakikolwiek z polskich oficjeli. We właściwy sobie sposób znaczenie Polski na arenie międzynarodowej podsumował Rafał Trzaskowski, pupilek Donalda Tuska, a jednocześnie wiceminister spraw zagranicznych, który powiedział: "wiemy mniej więcej, co jest na stole w Mińsku". W tym momencie przypomniał mi się film "Kiler" i sytuacja, gdzie komisarz Ryba mówi do telewizji, że policja wie, kim są zleceniodawcy Kilera. Na to zaś Siara odpowiada telewizorowi: "goowno tam wiecie". I miał oczywiście rację. Dziś to samo Polsce może powiedzieć Aleksander Łukaszenka. Znaczymy w Europie niewiele i wiemy jeszcze mniej. To przykre.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)