Jak donosi lewicowy portal natemat.pl Tomasza Lisa, urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego poparło urzędujących 29 prezydentów miast. Tak się przypadkiem złożyło, że albo są to działacze PO, np. Hanna Gronkiewicz-Waltz z Warszawy czy Hanna Zdanowska z Łodzi, albo ludzie, którzy swój los związali z PO, jak np. Rafał Dutkiewicz z Wrocławia.

Złośliwi twierdzą, że PBK musi zabiegać o poparcie MIAST, bo poparcie WSI ma cały czas. Na spotkaniu z prezydentami Bronisław Komorowski skonstatował, że czuje się już kandydatem obywatelskim, bo ma poparcie samorządowców. Przynajmniej dzięki temu wiemy, co PBK rozumiał pod pojęciem "kandydat obywatelski". Poza tym, 29 osób to niewiele, bo nie sądzę, by osobiste poparcie rzeczonych prezydentów, które i tak PBK miał w kieszeni, przełożyło się w prostej linii na poparcie ich wyborców w wyborach samorządowych.
Te głosy dla PBK mogą mieć zresztą mniejsze znaczenie, aniżeli poparcie skarbnika i członka władz krajowych PO Łukasza Pawełka, który po głośnej wizycie na Izbie Wytrzeźwień i późniejszej rzekomej dymisji, nagle został pelnomocnikiem finansowym sztabu Bronisława Komorowskiego.
Łukasz Pawełek pokazuje przy okazji prawdziwe oblicze Platformy Obywatelskiej, bo po obciachu związanym z pijaństwem i zdecydowanym zapewnieniu, iż zostanie zdymisjonowany, ostatecznie... awansował w partyjnej hierarchii. No cóż, należy wziąć poprawkę na partię o "podwyższonych standardach" i wtedy wszystko się zgadza. Tak czy siak warto o tym przypominać, bo jeden Łukasz Pawełek może załatwić PBK więcej negatywnych głosów niż prezydenci miast pozytywnych.



Komentarze
Pokaż komentarze (55)