Można zaobserwować prawdziwy wysyp lemingów, które dwoją się i troją, bo Orban spotkał się z Putinem, a wcześniej był w przyjaznych stosunkach czy to z PiS, czy choćby z Igorem Janke. To taka sama prawda, jak ta, że Tusk i jego ministrowie zaufali wcześniej Putinowi i szczerzyli do siebie zęby nawet po katastrofie smoleńskiej. Czy coś z tego musi wynikać? Może, ale nie musi!

Czasami jest bowiem tak, że w pewnym okresie czasu jest nam z kimś po drodze, a później już nie jest. To normalna kolej rzeczy. W akademiku mieszkałem w jednym pokoju z kolegą, który nb. nie ukończył studiów. Bardzo go lubiłem i byłem z nim na wielu fajnych imprezach. Wiele lat po studiach dowiedziałem się przypadkowo, że skończył w więzieniu za jakieś przekręty. Czy to czyni ze mnie jego wspólnika? Według lemingów pewnie tak, ale nie wedle normalnych ludzi, bo co mi do tego, że facet poszedł swoją drogą.
Po przejrzeniu forów internetowych da się powiedzieć tylko jedno. Nie ma szans na normalną dyskusję z lemingami.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)