Jeśli jeszcze jakiś zaczadzony Pawłem Wrońskim czy innymi apologetami Putina z jakże niedawnych wydań Gazety Wyborczej wierzy w uczciwość rosyjskich śledztw, niech sobie zobaczy, jak Rosjanie zabrali się do wyjaśniania ostatniego mordu na Borysie Niemcowie. Oczywiście, osobisty nadzór nad śledztwem zapowiedział Putin, czyli identycznie jak w przypadku katastrofy smoleńskiej.
Przede wszystkim śledczy pod nadzorem Putina postawili trzy hipotezy:
1. Morderstwo na tle uczuciowym (z zazdrości), przy czym bynamniej nie chodzi tu o zazdrość Putina.
2. Niemcowa zabili Ukrańcy w związku z jakąś bliżej nieokreśloną kasą otrzymywaną rzekomo przez Niemcowa z Kijowa.
3. Prowokacja wymierzona w Putina.
Oczywiście nie ma mowy o tym, że Niemcow mógł być sprzątnięty z przyczyn politycznych leżących po stronie Putina. Podobnie jak nie mogło być mowy o tym, że katastrofa smoleńska mogła mieć inny przebieg niż w wersji Anodiny i Millera.
No i kolejne podobieństwo z katastrofą smoleńską, czyli dokładne umycie wodą miejsca zbrodni, co widać na załączonym wyżej obrazku, podobnie jak potraktowany został polski wrak TU-154M o numerze bocznym 101.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/lider-opozycji-borys-niemcow-zastrzelony-przed-murami-kremla/vescs



Komentarze
Pokaż komentarze (8)