W styczniu br. poseł Przemysław Wipler nazwał w Sejmie premier Ewę Kopacz "lawirantką". W związku z tym skierowano przeciwko niemu skargę do komisji etyki poselskiej.
Jak wynika z treści skargi do komisji etyki, posłów Platformy szczególnie oburzyła wypowiedź Przemysława Wiplera. Chodzi m.in. o słowa: "Zacznę od prośby, od posłów lewicy, żeby nie porównywali Żelaznej Damy, pani, lady Margaret Thatcher do tej lawirantki, do tej kobiety, która kłamie, oszukuje, oszukała Ślązaków, do osoby, która jest odpowiedzialna za to, że ginie Śląsk".
Platformie nie spodobały się ponadto sformułowane przez Wiplera zarzuty pod adresem rządu i polityków PO. - Lawirowaliście, kłamaliście, obiecywaliście przez wyborami do parlamentu Europejskiego, że nie będziecie zamykać kopalni (...) Chcecie wysłać kolejnych kilkadziesiąt tysięcy Polaków za granicę waszą kłamliwą, lawirancką polityką (...) Jestem przekonany, że lady Margaret Thatcher nie wyłudzałaby co miesiąc 3 tys. zł, mając samochód służbowy i ochroniarzy, na kilometrówkę - mówił Wipler.
No i dzięki posłom PO znowu mamy problem językowy. Słownik języka polskiego definiuje bowiem bezokolicznik lawirować jako:
poruszać się naprzód, zręcznie omijając przeszkody,
albo
postępować sprytnie w sytuacjach konfilktowych.
Za które z tych znaczeń zostanie ukarany poseł P. Wipler (który nie jest z mojej bajki) w Sejmie zdominowanym przez niekoniecznie Młodych Wykształconych z Wielkich Miast?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)