Tytuł notki jest trochę przekorny, albowiem osobiście tak nie uważam. Przedstawiam taki wniosek w oparciu o wyniki sondaży, do których mam zresztą olbrzymi dystans i każdy, kto czyta moje notki, doskonale o tym wie. Lubię jednak podrażnić się z sympatycznymi zwierzątkami obywatelskimi, jakimi są lemingi.
Jak wiadomo, dla lemingów sondaże to podstawa. Na początku stycznia, gdy PBK wygrywał bezapelacyjnie w I turze, mając grubo ponad 60% poparcia, lemingi były w ekstazie. Gdy napisałem wtedy, że będę zdziwiony, gdy Bronisław Komorowski przekroczy w maju 40%, zostałem masowo obśmiany. Potem sondaże były coraz mniej łaskawe dla PBK, a tym samym dla lemingów, przeto miny im zrzedły. Kolejna tragedia wydarzyła się w wielkiej rodzinie lemingów wtedy, gdy PBK spadł w sondażach poniżej 50%. Ja zaś uparcie twierdzę, że kandydat Bronisław Komorowski nie przekroczy w I turze 40%. Natomiast w drugiej turze wynik jest bardzo niepewny i w dużej mierze zależy od bezpośredniego starcia Komorowskiego z Dudą.
A teraz do rzeczy. Największe gazety regionalne w Polsce przeprowadziły sondaż, którego wyniki zobrazowane są poniżej. Osobiście traktuję je - jak zawsze - jako zabawę, ale każdy ma prawo wierzyć w to, co zechce. Wynika z nich, że nawet nie 10%, lecz ledwie 8,5% dzieli dwóch największych pretendentów.
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20150410/WYBORYPREZYDENCKIE04/150419945


Komentarze
Pokaż komentarze (104)