Szczerze mówiąc mam już dość słuchania, jak to niewiele zabrakło, a prezydent Bronisław Komorowski dokonałby cudu reelekcji. W ostatniej grze wyborczej, przypominającej nieco szachy, prezydent Bronisław Komorowski od samego początku ani nie był królem, jak chcieliby niektórzy, ani pionkiem, jak twierdzą inni. Był po prostu laufrem (po polsku: gońcem). Nb. z szachowego punktu widzenia Andrzej Duda reprezentował początkowo siłę wieży, by w końcu okazać się hetmanem. Ale na pewno nie królem, którym być może stanie się w przyszłości. Nie wiem.
Bronisław Komorowski jest słabą osobowością, uwikłaną wewnętrznie i zewnętrznie, nawet pomijając słynną książkę Wojciecha Sumlińskiego o jego niejasnych związkach nie tylko z oficerami byłych WSI. No i pomijając dziesiątki, czy właściwie setki wpadek niegodnych szeregowego posła, a co dopiero głowy państwa. Rację miał Donald Tusk uznając taką osobowość za co najwyżej godną pilnowania pałacowego żyrandola. Otoczony Nałęczami, Kuźniarami, Lityńskimi czy innymi Pruskimi z Królami, prezydent Bronisław Komorwski wiódł żywot beztroski. Od czasu do czasu budzono go z letargu i dawano do ręki kartkę z jakimś przemówieniem. Nic dziwnego, że z czasem uznał matriks za rzeczywistość i do końca nie potrafił się z niego wyzwolić. Z pewnością nie był żadnym kreatorem czy animatorem społeczno-politycznej rzeczywistości w Polsce. Był po prostu słabym, partyjnym prezydentem III RP. Prezydentem BMW, czyli biernym, miernym, ale wiernym.
W tym aspekcie wynik, jaki ostatecznie osiągnął, jest kapitalny. Oczywiście, to nie są jego żadne osobiste zasługi, albowiem murem stanęła za Bronisławem Komorowskim niemal cała III RP. Prezydent "tłustych misiów" normalnie powinien otrzymać co najwyżej 20% głosów wyborców (zgodnie z zasadą Pareto). Niestety, rzeczywistość medialna i jazgot, jaki panuje w Polsce od co najmniej 2005 roku, nie pozwala zapracowanej większości społeczeństwa odróżnić ziarna od plew. Mechanizmy eliminujące słabych i promujące mocne jednostki w III RP po prostu nie obowiązuja.
Te wybory były niezwykłe w tym sensie, że w istocie był to plebiscyt pt.: "Jesteś za czy przeciw mechanizmom III RP?". Plebiscyt na szczęście zakończony częściową wygraną tej części społeczeństwa, która miała serdecznie dość bezczelnych konsumentów ośmiorniczek za pieniądze podatników. W tle jednak cały czas jest ostrzeżenie, iż jeśliby wygrani spoczęli na laurach i nie realizowali obietnic wyborczych, zblazowane towarzystwo powróci i następnym razem nie da się go usunąć prostymi mechanizmami wyborczymi.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)