Beem.Deep Beem.Deep
3330
BLOG

Tomasz Lis - pierwszy hejter III RP?

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 79

Tytuł na stronie Newsweeka Tomasz Lis: Bardzo chciałbym się mylić, ale... Potem następuje totalny odlot Tomasza Lisa (przypominam niektórym, że był czas, gdy ten dziennikarz był traktowany jako poważny kandydat na prezydenta RP). Wystarczy przeczytać pierwszy akapit:

Czy ktokolwiek, kto myśli w miarę logicznie, naprawdę uważa, że Jarosław Kaczyński, od lat marzący o pełnej władzy, a od pięciu lat o wielkiej zemście, ograniczy się do roli obserwatora i cheerleadera pana Dudy i pani Szydło?

Tak, Panie Lis. Myślę w miarę logicznie i w związku z tym uważam, iż cierpi Pan na bardzo poważne obsesje. Nie wykluczam już, że nie tylko Pańska lodówka jest pełna Kaczyńskiego, ale nawet uprawiając seks wyobraża Pan sobie prezesa PiS. Panie Lis, żadne Pańskie zapowiedzi, żadne Pańskie obserwacje i analizy nie znalazły potwierdzenia poza Pańską głową.

Tomasz Lis pisze, iż od jesieni w Polsce należy spodziewać się skrzyżowania Stambułu z Budapesztem, marginalizowania opozycji i tłamszenia mediów przez Jarosława Kaczyńskiego.

Zaraz, zaraz. Doskonale pamiętam lata 2005-2007. Nie tylko nic takiego nie miało miejsca, lecz było wręcz przeciwnie. Opozycja robiła, co chciała, zaś antypisowski jazgot w mediach był momentami nie do zniesienia. Doskonale pamiętam też lata 2007-2015. To właśnie wtedy opozycja została totalnie zmarginalizowana, zaś media prowadzone na pasku władzy dzięki rządowym reklamom. Ba! W czasach rządów PiS mainstream wył z powodu 900 tys. wniosków służb specjalnych do operatorów komórkowych. Państwo policyjne, państwo policyjne, państwo policyjne... Gdy zaś w czasach rządów PO okazało się, że liczba identycznych wniosków wzrosła ponad dwukrotnie, niejaki Jarosław Kuźniar, który był jednym z wyjących, nagle stwierdził, że to normalne i tak jest w całej Europie. Słyszycie Państwo, w całej Europie! Czyżby w latach 2005-2007 Polska była przeto na innym kontynencie?

Nie jestem psychiatrą, ale obiło mi się o uszy, że jest taka choroba, w której własne urojenia przypisuje się komuś innemu. Pisz, wymaluj, pasuje do Lisa, Kuźniara, Kuczyńskiego, Wołka i wielu innych. Dziennikarz Tomasz Lis, który nie przebiera w słowach, lży, kłamie i manipuluje, miał czelność stać w pierwszym szeregu walczących z hejtem w Internecie. Niczym diabeł, który ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Owszem, spora jest rzesza ludzi, którzy zamiast chlebem powszednim, żyją nienawiścią do innych. Tomasz Lis nie zauważa jednak, iż jego grupa docelowa topnieje. Zresztą po jednej i po drugiej stronie, albowiem nawet buczenie na rządzących w czasie uroczystości związanych z Powstaniem Warszawskim, które w zeszłym roku było naprawdę wyraźne, w tym roku było wręcz symboliczne.

Kwestia zemsty. Żadne działania zgodne z obowiązującym prawem nie są zemstą. Osobiście oczekuję na przykład powołania sejmowej komisji śledczej ds. katastrofy smoleńskiej (niekoniecznie pod przewodnictwem A. Macierewicza) i bynajmniej nie uważam tego za zemstę, ale za konieczność dziejową.

Tomasz Lis - pierwszy hejter III RP?

 

http://opinie.newsweek.pl/tomasz-lis-bardzo-chcialbym-sie-mylic-ale-,artykuly,367990,1.html

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (79)

Inne tematy w dziale Polityka