W sprawie rzekomego nadużycia przez posła Andrzeja Dudę tzw. "kilometrówek" prokuratura wszczęła postępowanie wyjaśniające z urzędu. Zgodnie z procedurą prokuratura ma 30 dni na wszczęcie bądź odmowę wszczęcia postępowania przygotowawczego. Odmowa kończy ten etap, zaś wszczęcie też niczego jeszcze ostatecznie nie przesądza (może zostać zakończone umorzeniem), ale daje do zrozumienia, iż coś mogło być na rzeczy.
W normalnym kraju teraz powinien zapanować względny spokój, by jedyny powołany do tego organ państwa mógł przeanalizować fakty i podjąć ostateczną decyzję procesową. Czy tak się stanie? Wątpię. Ci, którzy już od wczoraj wiedzą, że A. Duda dokonał nadużyć, nie zmienią swojego zdania w żadnym wypadku. Podobnie jest z przeciwnikami. Tomasz Lis doskonale wiedział, co czyni, bo temat można grzać aż do wyborów. W końcu to właśnie za takie akcje dostaje się medale.
Nb. czy ktoś jeszcze pamięta tygodniowy wrzask m.in. portalu natemat.pl i gazeta.pl w sprawie rzekomego przestępstwa Jarosława Kaczyńskiego dotyczącego wyborów samorządowych? Członek komisji obwodowej z Działoszyna Krzysztof Bulorz zawiadomił bowiem prokuraturę i zapowiedział złożenie pozwu przeciwko prezesowi PiS. Minęło wiele miesięcy. Prożno w mediach szukać śladów zakończenia sprawy. To zrozumiałe, bo zadaniem "dociekliwych dziennikarzy" natemat.pl i gazeta.pl było grzanie tematu, a nie rzetelne poinformowanie czytelników o tym, jak się sprawy mają. Tak właśnie mainstream traktuje polskich obywateli.
http://natemat.pl/125421,kaczynski-pozwany-czlonek-komisji-z-dzialoszyna-nie-czuje-sie-falszerzem


Komentarze
Pokaż komentarze (26)