Stawiam dolary przeciwko orzechom, że prokuratura, która rzeczywiście z urzędu musiała wdrożyć postępowanie wyjaśniające (zwłaszcza po wcześniejszych sprawach związanych z tzw. kilometrówkami"), odmówi wszczęcia postępowania w ciągu najbliższych 30 dni. Nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości.
Oczywiście, lemingi będą miały ujadanie nawet po odmowie wszczęcia, ale wszystko okaże się w tej sprawie lege artis. Oto dwa główne powody:
1. Lemingi imputują, że poseł nie może korzystać z darmowych przejazdów (przelotów), bo stoi to w opozycji do przepisów ustawy. Bzdura. Ustawa literalnie niczego takiego nie przewiduje i słusznie, bo tego nie dałoby się w żaden sensowny sposób zapisać. Wykładnia językowa rzeczonych przepisów jest zresztą jednoznaczna i nie budząca najmniejszych wątpliwości.
2. Lemingi twierdzą, że wykonywanie obowiązków posła (senatora) musi mieć charakter namacalny (spotkania z wyborcami, bezpośrednie interwencje itp.). Jeszcze większa bzdura. Poseł czy senator może jechać w dowolne miejsce Polski (a także nocować w hotelu) po to, by spotkać się z kimkolwiek, kto choćby w luźny sposób może mu pomóc w wykonywaniu obowiązków. Tego też nie da się zadekretować, ani sensownie sprawdzić, bo w przeciwnym wypadku Kancelaria Sejmu mogłaby wręcz inwigilować posłów i decydować za nich, czy spotkanie było merytorycznie potrzebne, czy też nie.
No to jak? Kto podejmuje ze mną zakład w tej sprawie?


Komentarze
Pokaż komentarze (20)