Kumate lemingi doskonale wiedzą, że nie jest możliwe tknięcie posła Andrzeja Dudy na drodze prawnej (niekumatymi nie warto się zajmować). W swoich poprzednich notkach podałem bardzo konkretne powody (linki u dołu). Ba! Chciałem, by jakiś leming podjął się ze mną zakładu, że prokuratura odmówi wszczęcia postępowania. Nie było chętnych.
Wbrew oczywistej wykładni przepisów regulujących materię przejazdu i noclegu posłów, lemingi tworzyły własne reguły interpretacyjne. Dziś kwestię tę ucięła Kancelaria Sejmu przypominając tę oczywistość w następujący sposób:
"W związku z licznymi pytaniami dziennikarzy oraz nieprecyzyjnymi informacjami ukazującymi się w mediach, przypominamy że od niemal dwudziestu lat posłowie mają nieograniczone prawo do bezpłatnych przelotów oraz przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego i publicznej komunikacji miejskiej na terenie kraju. Jest to zapisane w art. 43 ust. 1 ustawy z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. (...)
Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu podkreśliło, że to, czy nocleg miał związek z wykonywaniem mandatu poselskiego, jest rozstrzygane przez posła a nie przez Kancelarię Sejmu. Poseł informuje o charakterze noclegu, opisując w odpowiedni sposób fakturę lub rachunek."
Prokuratura ma przeto pozamiatane i - zgodnie z oczekiwaniami normalnych ludzi - może wydać jedynie postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania, zarówno w stosunku do prezydenta Andrzeja Dudy, jak i premier Ewy Kopacz.
Łatwo było przewidzieć, że treserzy lemingów nie poprzestaną. Zaczną się żądania, by prezydent Duda dowartościował Newseek i skierował sprawę do sądu. I znowu, kumate lemingi doskonale wiedzą, że artykuł został napisany tak, by w pełni korzystać z prawa prasowego i nie narazić się na przegraną w sądzie. Stąd zabezpieczające zwroty w stylu "Newsweek nie twierdzi, że Andrzej Duda...". W sądzie Duda nie ma zatem żadnych szans. Jest wolność słowa, jest prawo prasowe, a poza tym Newsweek pyta, a nie stawia zarzuty.
Jest jeszcze jeden argument za tym, by zignorować Newsweek i jego lemingi. Idzie bowiem o to, że Newsweek - zabezpieczony w ww. sposób - bardzo chciałby znaleźć się na sali sądowej z Dudą w charakterze pozwanego. Lis mógłby wtedy robić za ciemiężonego przez "kaczofaszystowskiego prezydenta z PiS". To mniej więcej tak, jakby jakiś żul spod budki z piwem powiedział do mnie "ty durniu", ja zaś za to musiałbym go pozwać do sądu, bo w przeciwnym wypadku inne żule ogłosiłyby, że skoro nie pozwałem ich kolegi, to automatycznie oznacza, iż jestem durniem.
http://beem.deep.salon24.pl/665056,kto-przyjmie-zaklad-w-sprawie-naduzyc-a-dudy
http://beem.deep.salon24.pl/665018,czy-w-sprawie-a-dudy-bedzie-teraz-30-dni-spokoju
http://wyborcza.pl/1,91446,18638282,kancelaria-sejmu-poslowie-maja-prawo-do-bezplatnych-przejazdow.html
Komentarze
Pokaż komentarze (259)