Idzie oczywiście o obchody rocznicowe Sierpnia '80. Wyborcza, jak to Wyborcza, nie byłaby sobą, gdyby nie pojątrzyła i nie nastawiała jednych przeciwko drugim. W artykule pt.: "35. rocznica powstania "Solidarności". Nie kłammy historią" niejaki Witold Gadomski uderzył ostro we władze Solidarności oraz - co chyba nie budzi żadnego zdziwienia - w prezydenta Dudę. Tak, tak, bo przecież to Andrzej Duda odpowiada za wszystko, co się Gazecie Wyborczej nie podoba.
O co poszło? O nieobecność Lecha Wałęsy i Bogdana Borusewicza. Problem w tym, że Lech Wałęsa oświadczył wcześniej w Polskim Radiu, że nie lubi rocznic i wracania do przeszłości, a ponadto w tym czasie będzie w Afryce i we Francji, natomiast Bogdan Borusewicz oświadczył radiowej Trójce, że owszem, zaproszenie otrzymał i do Szczecina się co prawda nie wybiera, ale do Gdańska jak najbardziej.
No i fajnie. Przeto nie kłammy historią, bo czasy monopolu Gazety Wyborczej skończyły się bezpowrotnie. Młode pokolenie momentalnie weryfikuje kłamstwa mainstreamu, na czele którego symbolicznie stoi właśnie Gazeta Wyborcza.
A Lis, jak to Lis, jak chce komuś dokopać, to fakty dla niego się nie liczą. Tak było w przypadku Kingi Dudy, tak jest i teraz. Zresztą oceńcie sami:
http://wyborcza.pl/1,75968,18657936,35-rocznica-powstania-solidarnosci-nie-klammy-historia.html



Komentarze
Pokaż komentarze (93)