Polski establishment, po załatwieniu największych problemów politycznych, ekonomicznych i społecznych (NATO, UE, bezrobocie, bieda, emigracja, afery etc.), wziął się za problemy mniejszej wagi, czyli kurtuazyjne. Formalnie w państwie polskim na pierwszym miejscu jest prezydent, na drugim marszałek Sejmu, na trzecim marszałek Senatu, a dopiero na czwartym premier rządu.
Jak powszechnie wiadomo, Michniki i Lisy dały nowemu prezydentowi 100 dni spokoju, po których ruszyły do boju. Okazja wyśmienita, bo dziś akurat 1 września, a więc rocznica IIWŚ i początek roku szkolnego. Trudno, co prawda, przyczepić się o coś do tego Dudy, ale dla chcącego nic trudnego. Dziś szlagierem jest to, że Duda jakoby nie przywitał się z Kopacz.
Z filmu, który zaprezentowano na stronie GW, nie wynika celowe działanie jednej czy drugiej strony. Do prezydenta natychmiast podszedł (chyba) prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i przez chwilę mocno go zaabsorbował, natomiast premier zajęła się w tym czasie witaniem z innymi osobami. Byłoby raczej trochę głupio, by premier po przywitaniu z niemal wszystkimi, na końcu podeszła do prezydenta (lub odwrotnie).
Po uważnym obejrzeniu filmiku, moim zdaniem, nikt nie jest winny tej sytuacji, po prostu tak wyszło. W każdym razie nie widzę najmniejszego powodu, by słuchać Michnika, który obwinia prezydenta Dudę. Tym bardziej, że wcześniej Andrzej Duda nie miał żadnego oporu, by z elegancją witać się z Ewą Kopacz, za co też spotkał się... z krytyką, że niby postępuje zbyt szarmancko. Jak widać, jeszcze się taki nie urodził...



Komentarze
Pokaż komentarze (214)