Byłem na referendum. Dla zasady. Jestem przeto w znakomitej mniejszości, ale dla mnie to mało istotny szczegół. Ważne jest bowiem to, że idea referendum została bardzo mocno sponiewierana, a dowodem bezpośrednim jest frekwencja.
Dziś politycy związani z PO ścigają się w konkursie na najbardziej idiotyczne tłumaczenie absencji referendalnej. Nie będę tutaj cytował rzecznika PO czy prof. Nałęcza, bo ich wypowiedzi urągają zdrowemu rozsądkowi. Skoncentruję się na przekazie dnia, który mówi, że prezydent Andrzej Duda mógł odwołać referendum. Otóż nie mógł. Jedynie prezydent Komorowski mógł cofnąć swoją decyzję o referendum, ale tylko do czasu rozpatrzenia jego wniosku przez Senat. Po uchwale Senatu klamka zapadła i nikt nie mógł w tej sprawie niczego uczynić, włącznie z dopisaniem nowych pytań.
Do tych wszystkich, którzy obarczają prezydenta Dudę winą za nieodwołanie referendum, mam pytanie, dlaczego nie obwiniają za to Senatu? Nielogiczne? No pewnie, że nie jest to logiczne. Dokładnie tak samo, jak nielogiczne jest oskarżanie prezydenta Dudy o zmarnowanie 100 mln złotych.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)