Pod mniej więcej takim hasłem trwa w wielu miejscach akcja oswajania tubylców z przyszłymi "współziomkami" z krajów muzułmańskich. A jeszcze kilka miesięcy temu islam przedstawiany był tam jako fanatyczna, krwawa religia, gdzie ścinanie głów jest na porządku dziennym.
Czarodziejska różdżka Angeli Merkel sprawiła, że najbardziej postępowe i nowoczesne głowy w Polsce, a takie - jak powszechnie wiadomo - znajdują się głównie na Czerskiej, Wiertniczej i w siedzibie Krytyki Politycznej, uznały, iż islam to pestka w porównaniu z "prawicowym terroryzmem" uosabianym - a jakże! - przez PiS. Ja tego nie wymyśliłem, nie dałbym rady. Jeśli ktoś nie wierzy, że to możliwe, niech zapozna się z tym artykułem na portalu Tomasza Lisa. Autor zastanawia się w nim, których terrorystów powinniśmy obawiać się bardziej - islamskich czy rodzimych. Ilustracją jego wysiłku intelektualnego jest poniższa fotka.
Oczywiście, oprócz nazwy partii pojawiły się w tym kontekście także konkretne nazwiska. Jak myślicie, o kogo chodzi? Zgadliście! Wrogami ludu pracującego miast i wsi okrzyknięto: Andrzeja Dudę, Jarosława Kaczyńskiego i Beatę Szydło. To oni są bowiem "katalizatorami" wszelkiego zła, które spływa na Polskę wraz z falą uchodźców.
Premier Ewa Kopacz podjęła przeto trud walki z hejtem. Na razie na ścianach. Ewa Kopacz pewnie tego nie zauważyła, ale taki hejt to pikuś w porównaniu z hejterstwem na stronach internetowych. W zasadzie na wszystkich. Ba! Gazeta Wyborcza zmuszona była zamknąć fora na temat uchodźców, albowiem komentarze pod artykułami były - delikatnie mówiąc - niewybredne. Ta sama Gazeta Wyborcza cały czas na masową skalę dopuszcza jednak skrajnie hejterskie komentarze na temat prezydenta Andrzeja Dudy. O Jarosławie Kaczyńskim w ogóle nie wspominając.

Zanim powstały tzw. prawicowe portale (niezalezna.pl, wpolityce.pl etc.) fora Gazety Wyborczej miały monopol w przemyśle hejterskim. Teraz zaś, gdy taka sama fala hejtu dotknęła ulubieńców Adama Michnika i Tomasza Lisa, nagle okazało się, że hejt jest szkodliwy i w ogóle niegodny człowieka. No proszę, cóż za metamorfoza!
Tak, tolerowanie hejtu było i jest szkodliwe dla debaty publicznej w Polsce, której właściwie już nie ma. Tyle że trzeba było myśleć o tym przed szkodą, panie Michnik, panie Lis i pani Ewo Kopacz. Jeśli nie przewidzieliście tego, że hejt jest bronią, która może obrócić się przeciwko jej twórcom, to jesteście nic nie warci, a wasze przewidywania powinny wylądować na śmietniku. Podobnie jak wylądowały tam przewidywania naczelnego GW, iż Bronisław Komorowski może przegrać reelekcję wyłącznie w sytuacji, gdy na czerwonym świetle i po pijanemu przejedzie na pasach zakonnicę w ciąży.
Przeto wszelkie akcje antyhejsterskie kierowane przez ludzi, którzy przez lata co najmniej tolerowali nienawiść internetową, nie zasługują na najmniejszą uwagę, albowiem są godne Kalego.



Komentarze
Pokaż komentarze (71)