Idzie o uzasadnienie słynnego wyroku, na mocy którego doszło do skazania m.in. Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, a obecnie kandydata do Sejmu z ramienia PiS. Jak donosi Onet.pl za Gazetą Wyborczą, uzasadnienie orzeczenia jest miażdżące dla Mariusza Kamińskiego. Nota bene wyrok przypadkowo zapadł w dniu 30 marca 2015 r., czyli w trakcie jednej kampanii wyborczej, zaś pisemne uzasadnienie wydano przypadkowo dokładnie pod koniec drugiej kampanii wyborczej. Na sędziego Wojciecha Łączewskiego możemy przeto liczyć w każdej sytuacji.


No cóż, należy pogratulować III RP takich mediów, jak gazeta Michnika i takich sędziów, jak Igor Tuleya czy Wojciech Łączewski. Do więzienia mają iść nie ci, którzy brali łapówki (vide: Beata Sawicka z PO), lecz ci, którzy z pełnym oddaniem walczyli z korupcją. Dodać należy, iż prokuratura chciała wyroku w zawieszeniu, natomiast sędzia Wojciech Łączewski i jego kumple okazali się bezwzględni.
Co ciekawe Onet.pl, który pisze o zmiażdżeniu Mariusza Kamińskiego rzeczonym wyrokiem, nawet nie wspomina, że jest on nieprawomocny. Ba! Światli dziennikarze najbardziej postępowej w tej części Wszechświata Gazety Wyborczej również nie zadali sobie trudu, by zapytać Mariusza Kamińskiego, czy będzie w tej sprawie apelował. A ile jest wart nieprawomocny wyrok najlepiej wie... Beata Sawicka, która też została skazana, a następnie uniewinniona.
Nie sądzę, by wyrok w tej postaci utrzymał się w mocy. Apelacja ze strony Mariusza Kamińskiego jest moim zdaniem pewna i trudno sobie wyobrazić podtrzymanie go w drugiej instancji. A nawet gdyby, to i tak dojdzie do Sądu Najwyższego. Sprawa z pewnością jest precedensowa i musi przejść tok instancji, by na przyszłość było wiadomo, z kim mamy do czynienia w wymiarze sprawiedliwości. Czy sędziowie są profesjonalistami w pełnym tego słowa znaczeniu, czy też uwikłanymi w różne gierki ludźmi z małymi charakterami.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)