Podobno Trybuna Ludu publikowała kiedyś listy czytelników, które dziwnie zbiegały się ze słuszną linią PZPR i uderzały wyłącznie w tzw. opozycję antysocjalistyczną. Teraz zwyczaj ten kontynuuje m.in. Gazeta Wyborcza. Ostatnio w stosunku do Antoniego Macierewicza. Do GW napisał nie byle kto, tylko działacz podziemnej "Solidarności" i poseł III RP Jerzy Zając. Nie napisano, że był posłem z ramienia Unii Wolności, ale to szczegół.
Otóż ten były poseł i polityk partii silnie zbratanej z GW zakwestionował twierdzenia Antoniego Macierewicza, jakoby ten w stanie wojennym urwał się bezpiece i uciekł ze szpitala. Jak twierdzi Jerzy Zając, Antoni Macierewicz nie miał z czego uciekać, bo szpital nie był w ogóle pilnowany. Oczywiście, nie zapytano zainteresowanego Antoniego Macierewicza o jego wersję zdarzeń. Dzięki temu pod artykułem posypały się niepochlebne dlań komentarze, których cytować nie trzeba, bo każdy, kto zna linię redakcyjną GW wie, ile jadu udaje jej się wycisnąć ze swoich czytelników.
Wszystko byłoby OK, gdyby artykułu nie przeczytał także dr hab. Sławomir Cenckiewicz, który opublikował skan dokumentu bezpieki w tej sprawie. Zaś jego treść stoi w jaskrawej sprzeczności z twierdzeniami polityka Unii Wolności Jerzego Zająca. Okazuje się też, że dokument ten znany jest od lat, ale widać pamięć redaktorów jątrzącej nieustannie GW jest o tyle dobra, co krótka. Zresztą, sami przeanalizujcie treść rzeczonego dokumentu SB.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,149122,19151659,o-brawurowej-ucieczce-antoniego-macierewicza-list.html



Komentarze
Pokaż komentarze (28)