Pod znakomitą notką Grima Sfirkowa o KODerowych lemingach komentarz postawił Lchlip, znany w S24 bezkrytyczny obrońca III RP. Jako argumentu użył... wyników sondażu IBRiS: Petru - 31%, PiS - 28%, PO - 13%, Kukiz15 - 8%.
Poświęciłem kilka notek sondażom w skrajnie odmiennych sytuacjach, tj. gdy PiS w nich ewidentnie przegrywał oraz gdy wygrywał znaczącą różnicą. Za każdym razem apelowałem, by ignorować wyniki polskich sondażowni, które w większości mają za zadanie kształtować opinię społeczną, a nie badać i analizować. To kolejna specjalność III RP, której nijak nie znajdziesz w normalnych krajach. Ba! W Anglii czy we Włoszech powołano nawet komisje parlamentarne, gdy sondażownie pomyliły się o 10%. U nas błędy notorycznie przekraczają 30%, na przykład wtedy, gdy Donald Tusk miał wygrać ze śp. Lechem Kaczyńskim stosunkiem 62 : 38, a przegrał 54 : 46, czyli różnica wyniosła 32%. I co? I nic! Przy znacznie mniejszym błędzie przedstawiciel podobnej do GfK Polonia sondażowni we Włoszech symbolicznie strzelił sobie w głowę za pomocą atrapy pistoletu. U nas w takiej sytuacji sondażownie twierdzą po prostu, że ankietowani kłamią. Owszem, kłamstwa i błędy statystyczne zdarzają się w każdym kraju, ale tylko w bantustanach mają podobną skalę do naszej.
W Polsce na każdego konstytucjonalistę znajdzie się inny, który przedstawi diametralnie odmienną interpretację omawianych przepisów. Dla każdego ucha znajdzie się przeto coś miłego. Pytanie tylko, kogo w roli "autorytetu" pokażą główne media. W mainstreamie normą jest prezentowanie 10 za PO-PSL-N oraz 1 za PiS (jeśli nie 10 : 0), mimo że w rzeczywistości proporcje są zupełnie inne, bardziej zrównoważone. Podobnie jest z sondażowniami. Na przywołany przez Lchlipa sondaż IBRiS z dnia 17 grudnia 2015 r. znajdzie się inny, wykonany w dniach 19-20 grudnia 2015 r. dla trójmiejskiej Gazety Bałtyckiej, która jest po stronie PO i z pewnością nie przepada za PiS-em. Oto jego wyniki:
Wracamy przeto do punktu wyjścia. Na razie sondażownie i ich wyniki należy ignorować oraz robić swoje. Po zrobieniu elementarnych porządków w państwie trzeba jednak wrócić do tego problemu i być może - wzorem Anglii - powołać komisję parlamentarną w celu ukrócenia samowoli ośrodków badania opinii publicznej. Skoro mamy bowiem zakaz reklamy podprogowej, to na tej samej zasadzie powinno być - moim zdaniem - zakazane manipulowanie wynikami sondaży, które pełnią identyczną rolę w marketingu politycznym, jak reklama każdego innego produktu. Bajki o kłamliwym społeczeństwie może sobie jeden prof. Ireneusz Krzemiński z drugim prof. Januszem Czapińskim opowiadać na antenie prywatnej stacji TVN, ale nie w mediach publicznych, opłacanych przez to społeczeństwo. Nota bene ich studenci wiedzą najlepiej, jak się przeprowadza ankiety... w zaciszu akademików, czyli na kolanie, między kolegami.
http://barbaria.salon24.pl/687662,zrozumiec-kod-era
http://niezalezna.pl/74177-grupa-trzymajaca-sondaze-jak-obalic-rzad-gdy-staje-sie-niebezpieczny



Komentarze
Pokaż komentarze (28)