Na posiedzeniu niejawnym w dniu 7 stycznia 2016 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie uchwał sejmowych związanych z wyborem sędziów tegoż Trybunału. Postanowienie to co do zasady zbieżne jest ze stanowiskiem Prokuratora Generalnego. I bardzo dobrze, bo innego wyjścia nie było, chociaż prezes Rzepliński i jego dwóch kolegów chciało zupełnie coś innego.
Niemniej jednak TK znowu wybiegł przed orkiestrę, czyli wszedł w buty najważniejszego organu państwa polskiego, gdy tymczasem Konstytucja RP nie przewiduje dominacji żadnej z trzech władz. 27-stronicowe uzasadnienie postanowienia powinno dotyczyć wyłącznie przesłanek faktycznych i prawnych przemawiających za podjętą decyzją. Mówiąc inaczej, powinno mieć formę: Trybunał stwierdza, że wniosek w sprawie badania uchwał sejmowych wymyka się spod kognicji TK, albowiem.... (tu zdanie własne sędziów TK poparte obszernymi wywodami judykatury i doktryny).
TK postanowił inaczej, a mianowicie stwierdził mniej więcej tak: sprawa nie podlega naszej kognicji, ale gdyby podlegała, to.... (strony 27-29 uzasadnienia). To jakiś obłęd. Albo sprawa mieści się w kompetencjach TK i wtedy organ ten zajmuje się merytoryczną oceną uchwał, albo się nie mieści i wtedy sprawę zamyka się bez wycieczek merytorycznych.
Powyżką zagrywkę TK można porównać z sytuacją, w której grupa obywateli zwraca się do Sejmu z wnioskiem o wydanie kary śmierci poprzez rozstrzelanie prezesa Rzeplińskiego, zaś Sejm grzecznie odpowiada, że nie mieści się to w jego kompetencjach, ale gdyby się mieściło, to prezes Rzepliński już by nie żył. Ewentualnie spróbujcie złożyć pozew w sprawie rozwodu... sąsiadów. Już widzę, jak sąd oddala pozew i uzasadnia, że nie jesteście uprawnieni, ale dodaje, iż faktycznie rozwód sąsiadom się należy.
Polski Trybunał Konstytucji w wyjątkowo krótkim czasie dokonał samozaorania. Co rusz zmieniał "linię orzeczniczą" pod własne potrzeby. A to prezes TK wyznaczył skład pełny ze względu na wagę i doniosłość badanej ustawy (o TK), by za chwilę TK wyłączył trzech sędziów i zmienił zdanie w sprawie składu, ograniczając go do pięciu sędziów. Następnie trzech wyłączonych sędziów wzięło udział w posiedzeniu niejawnym, na którym wydano słynną decyzję o zabezpieczeniu, mimo że wcześniej 4-krotnie TK uznał wnioski w identycznych sprawach za absolutnie niedopuszczalne. Polski TK nie jest już dla mnie żadnym autorytetem w kwestiach prawnych, albowiem obowiązuje w nim uznaniowość i dowolność stosowania prawa. Chyba najlepszą ilustracją polskiego TK jest słynne zdjęcie z prezesm Rzeplińskim, gdy chowa oblicze za kurtką.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)