Beem.Deep Beem.Deep
5302
BLOG

TK nie wolno wyrażać nawet opinii o wyroku przed jego opublikowaniem!

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 193

Jedną z kardynalnych zasad wyrokowania, która dotychczas nie była kwestionowana w Polsce przez nikogo, jest niewyrażanie przez sąd żadnych opinii o ewentualnym wyroku w trakcie trwania procesu. Sąd Najwyższy niejednokrotnie zajmował się tą problematyką i każdorazowo stwierdzał, iż jakiekolwiek jawne zachowanie sądu, które sugeruje stronie, że sąd przed zakończeniem postępowania wie, jaki będzie wyrok, prowadzi do jego uchylenia. Rzeczonej stronie daje się bowiem do zrozumienia, iż jej wszelkie działania i tak będą bezskutecznie, a co pięknie podcina skrzydła. To elementarz prawa.

Jest to absolutnie logiczne rozumowanie. Jeśli bowiem dowolna strona wchodząc na salę sądową dowiaduje się, iż wyrok w zasadzie jest gotowy, zaś działania strony muszą być dopuszczone przez sąd wyłącznie z tego powodu, że takie są procedury i ich zaniedbanie prowadziłoby do uchylenia wyroku z powodu istotnych naruszeń przepisów prawa procesowego, to strona zostaje pozbawiona konstytucyjnego prawa do bezstronnego wyroku, albowiem w tym momencie sam sąd staje się stroną sporu.

Tak jest w sądach powszechnych. W postępowaniu przed sądem powszechnym wystarczyłoby zatem, iżby któryś z sędziów ze składu orzekającego dał do zrozumienia stronie, że wyrok jest gotowy (lub nastąpiłoby to w inny sposób), to niezależnie od tego, jakie działania zostałyby przez stronę podjęte, w razie zastosowania przez nią środka odwoławczego i podniesienia przez nią tej przesłanki, wyrok musiałby być uchylony przez sąd nadrzędny.

Przejdźmy przeto na grunt konstytucyjny. Dotychczas obowiązywały tam identyczne reguły wyrokowania. Dzisiaj zaś dowiadujemy się za pośrednictwem polityków i dziennikarzy "zaprzyjaźnionych" z wiodącym składem TK, że to normalne, iż orzeczenie przygotowane jest wcześniej. Do tego momentu można się z tym rozumowaniem zgodzić. Warunek  sine qua non  polega jednak na tym, że treść orzeczenia znana jest wyłącznie sędziom. Gdy natomiast projekt orzeczenia może być dostępny któremukolwiek z uczestników postępowania jeszcze przed rozprawą, a tak prawdopodobnie było w sytuacji opisanej przez portal wPolityce, to wyrok powinien być uchylony.

Problem polega jednak na tym, że nie istnieją środki odwoławcze od orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, bo te z natury rzeczy są ostateczne. Jeśli jest więc prawdą, że orzeczenie TK wyciekło jakiś czas temu i dzięki temu dotarło do bliżej nieokreślonej grupy ludzi, a tym samym mogło być znane uczestnikom postępowania, to nie da się tego faktu pogodzić z bezstronnością. To zaś prowadzić powinno do automatycznego unieważnienia całego postępowania, tym bardziej, że dotyczyło ono kwestii fundamentalnych (ustrojowych). W sądach powszechnych zostałby po prostu powołany nowy skład sądu, a tutaj? Wszak nie ma już tylu innych sędziów TK, którzy mogliby utworzyć pełny skład.

Konkludując, w wypadku potwierdzenia, iż projekt wyroku wyciekł z TK, to - niezależnie od ścigania winnego (winnych) - należałoby uznać wczorajsze postępowanie przed TK za nieważne i niebyłe, albowiem nie istnieją środki prawne, które mogłyby skorygować rażące nieprawidłowości.

 

http://wpolityce.pl/polityka/284479-trybunal-oglosil-wyrok-ws-ustawy-o-tk-tresc-jest-identyczna-z-orzeczeniem-ujawnionym-przez-wpolitycepl-trybunalowi-doradzali-poslowie-po

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (193)

Inne tematy w dziale Polityka