Niedawno napisałem notkę związaną z umieszczeniem na fejsbukowym profilu Lecha Wałęsy mema, który wprost oskarżał śp. Lecha Kaczyńskiego o "morderstwo smoleńskie". W telewizji podawali później, że ktoś musiał to uczynić za Lecha Wałęsę, bo to niemożliwe, by normalny człowiek o zdrowych zmysłach mógł uczynić to świadomie.
Dziś okazało się, że jest inaczej, że Lech Wałęsa doskonale wiedział o wpisie na profilu i że nikt nie robił niczego poza jego plecami. Lech Wałęsa twierdzi nawet, że mem o śp. Lechu Kaczyńskim nie był zabawny, ale pokazał prawdę. Jaką prawdę? Chyba podobną do tej, że Lech Wałęsa sam obalił komunę, a komunistów puścił później w skarpetkach, tym razem z niewielką pomocą Mieczysława Wachowskiego.
Pójdźmy jednak dalej. Skoro Lech Wałęsa tak łatwo rzuca oskarżenia, zapytajmy głośno publicznie, czy Lech Wałęsa jest mordercą 22 niewinnych osób przy ul. Wojska Polskiego 39 w Gdańsku? A właściwie po co mamy pytać? Przecież Lech Wałęsa na profilu FB użył trybu orzekającego, bez żadnego cienia wątpliwości. Wszak 17 kwietnia 1995 roku w Gdańsku oficerowie UOP podobno zaimprowizowali wybuch gazu tylko po to, by dostać się do mieszkania oficera UOP Adama Hodysza, u którego miały znajdować się obciążające Lecha Wałęsę akta TW "Bolek". Tyle że wskutek źle zaplanowanej akcji wyszedł im "skutek uboczny" w postaci 22 trupów. Dlaczego przeto mamy używać trybu przypuszczającego?

Trudno w tym miejscu nie przypomnieć sobie oceny Lecha Wałęsy wyrażonej przez nieżyjącą od 2006 roku włoską dziennikarkę Orianę Fallaci, która przeprowadzała wywiady z możnymi tego świata. Jej ocena postaci Lecha Wałęsy była na tyle druzgocąca ("grubianin i świętoszek"), że zgorszony Lech Wałęsa twierdził później, że ją "pogonił", co oczywiście nie jest prawdą.
Tragedią Polski są kłamliwe, mainstreamowe media III RP, które nawet nie udają, że stanowią tandem słusznej władzy. No, chyba, że rzeczona władza nie stanowi części PRL-bis (vide: rząd Jana Olszewskiego), wtedy mainstreamowe media III RP gotowe są do każdego świństwa. Bez problemu z chama zrobią mistrza elegancji, z mordercy bohatera i odwrotnie. Moim zdaniem to największy problem, przed którym staje każdy, kto ma ambicje uczynić z Polski w miarę normalny kraj. Tym bardziej ubolewam nad tym, że do naprawy mediów publicznych oddelegowano polityków w rodzaju Joanny Lichockiej czy Krzysztofa Czabańskiego, którzy wspólnie z Tomaszem Sakiewiczem mają szanse zrobić więcej szkód niż pożytku.
Swoją drogą trochę dziwię się, że najbliższa rodzina śp. Lecha Kaczyńskiego nie reaguje na ostatnie zagrywki Lecha Wałęsy. Pozew o ochronę dóbr osobistych, z żądaniem słusznego zadośćuczynienia pieniężnego w wysokości np. 250 tys. zł, byłby jak najbardziej na miejscu. Nie od dziś bowiem wiadomo, że bogiem dla Lecha Wałęsa jest kasa, zaś święty obrazek w klapie marynarki stanowi dlań zwyczajną atrapę.
http://beem.deep.salon24.pl/724048,lech-walesa-czy-tylko-dno-i-kilo-mulu


Komentarze
Pokaż komentarze (61)