Pamiętam końcówkę grudnia ubiegłego roku, gdy w trakcie sejmowej dyskusji nad tegorocznym budżetem państwa przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann zaproponował ministrowi finansów zakład o 10 tys. zł twierdząc, że zaplanowane w budżecie dochody na 2016 rok nie zostaną zrealizowane. - Panie i panowie, zakład przyjęty - skwitował krótko minister Szałamacha.

Zobaczmy przeto, jak sprawy mają się po 7 miesiącach. Otóż, dochody budżetowe na 2016 roku powinny wynieść dokładnie 313 788 526 tys. zł. Po lipcu 2016 roku dochody szacowane są na kwotę 188,6 mld zł, co daje średnio blisko 27 mld zł miesięcznie. Jeśli pomnożymy to przez 12, otrzymamy kwotę 323 mld zł, czyli o 10 mld zł więcej niż zaplanowano. Oczywiście, dochody budżetowe nie rosną liniowo przez cały rok, więc ta prognoza jest obarczona jakimś błędem, ale w którą stronę? Moim zdaniem in minus, bo duża część wydatków obywateli, firm i instytucji, a tym samym wpływów do budżetu z tytułu podatków, przypada na koniec roku. Wygląda więc na to, że minister Paweł Szałamacha może ten zakład wygrać. Oczywiście, malkontenci zaraz napiszą, co mi z dochodów, jeśli planowany na 2016 rok deficyt budżetowy też wzrośnie? No to na razie mają pecha, bo przynajmniej w okresie styczeń-lipiec 2016 deficyt był niższy o 12,2 mld w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego.
A teraz czas na odpowiedź na drugie tytułowe pytanie. Czy i jak zadziała w tym zakresie program 500plus, który uruchomiono od 1 kwietnia 2016 r.? Na razie bowiem niespecjalnie widać efekty. Moim zdaniem za wcześnie jednak na kategoryczne oceny, bo program ma dopiero 4 miesiące. Fajnym probierzem będzie analiza budżetu państwa za okres styczeń-wrzesień 2016. Okaże się bowiem, czy program 500plus zwiększył szkolne wydatki tych rodzin, które z niego korzystają. Mam nadzieję, że tak się stanie, bo dość mam biadolenia, iż program 500plus to patologia, dzięki której rodziny więcej chleją na miejscu albo jadą z dziećmi nad morze i tam chleją, a w dodatku załatwiają swoje potrzeby na wydmach.
Na zakończenie pytanie, w czyim interesie leży wygranie zakładu przez ministra Szałamachę? Na pewno w jego własnym, bo - jak zauważył Super Express - podczas jednej z konferencji prasowych minister wystąpił w dziurawym bucie. Przeto przyda mu się kasa na jakieś markowe półbuty. Na pewno wygrana ucieszyłaby PiS, bo między PO i PiS toczy się zacięta rywalizacja. Na pewno też wygrana ministra Szałamachy leży w interesie całej Polski.
http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/minister-finansow-ma-dziurawe-buty_845837.html




Komentarze
Pokaż komentarze (53)