0 obserwujących
18 notek
37k odsłon
  6024   0

Sprzed chwili: "Szkło kontaktowe" gardzi ludźmi

 

Kiedyś "Szkło kontaktowe" oglądałam dość regularnie, potem od przypadku do przypadku, bo zrobiło się nudne i wreszcie zupełnie dałam spokój, bo z nudnego programu parasatyrycznego przeistoczyło się w naprawdę niesmaczny, ultrasubiektywny i ultrajednostronny popis prowadzącego + gwiazda wieczoru.

Przed chwilą, skacząc po kanałach, obejrzałam parę pierwszych minut "Szkła kontaktowego", które dziś prowadził redaktor Miecugow. Pierwszy telefon od telewidza i od razu pokaz protekcjonalności, a wręcz pogardy w wykonaniu Miecugowa.

Telewidz z Warszawy mówił o sytuacji na kolei, o niezwykle częstych ostatnio katastrofach kolejowych, o spapranych autostradach, o Sławku Nowaku i ogólnie o tej ruinie, która się u nas nazywa infrastrukturą. Był podenerwowany, wyraźnie miał tremę. Może pierwszy raz dodzwonił się do "Szkła", może był stremowany rozmową w TV na żywo, jej tematyką, a może spodziewaną reakcją redaktora Miecugowa. Ale to tylko forma. Wypowiedź była składna, merytoryczna, krytyczna, ale nie agresywna, emocjonalna, ale nie fanatycznie napastliwa.

Jaka była reakcja Miecugowa? Właśnie taka, jakiej spodziewał się ów pan. Co prawda Miecugow nie przerwał w pół słowa wypowiedzi (co nie raz mu się zdarzało, gdy rozmowa przebiegała nie po jego myśli - i nie mam tu na myśli agresji dzwoniących), z udawaną troską i zadumą wysłuchał mężczyzny i skomentował jego wypowiedź mniej więcej tak:

"Pan musi być bardzo smutnym człowiekiem. Ciągle myśleć o problemach, to musi być bardzo męczące. Naprawdę panu współczuję".

Mężczyzna odparł, że po prostu chciał wyrazić swoje zdanie na dany temat i że nie widzi potrzeby, dla której należałoby udawać, że wszystko jest OK. Na co Miecugow z miną mędrca:

"No cóż, takie jest życie. Czasem słońce, czasem deszcz. Proszę spróbować nie martwić się aż tak bardzo". Zakończył zaś żarcikiem mającym "jeszcze bardziej pognębić widza" i "obnażyć jego niereformowane czarnowidztwo": "A słyszał pan, że autostradę A2 właśnie zwijają w takie malutkie ruloniki i wywożą?"

Rozmowę tę przytoczyłam z pamięci, więc niektóre sformułowania mogą lekko odbiegać od oryginału, ale dokładnie tak był jej przebieg i jej wymowa. Miecugow po raz kolejny potraktował widza z wyżyn swojej pogody ducha i europolskiego zadowolenia, nowoczesnego optymizmu i pogardy dla osób, które śmią mu zakłócać święty spokój jakimiś masochistycznymi bredniami o Polsce popadającej w ruinę.

Zemdliło mnie. Autentycznie. Przełączyłam na inny program. Takie zachowanie (i gorsze) ze strony prowadzącego "Szkło" zdarzyło się nie pierwszy raz i z pewnością będzie się powtarzać. Ale ja już nie zamierzam być świadkiem poniżania ludzi przez bardzo zadwolonych z siebie i rządu, jaśnieoświeconych hipokrytów, chamów, kłamców i pożytecznych idiotów. "Szkła kontaktowego" już nigdy nie obejrzę. Nawet niechcący, skacząc po kanałach TV.

 

 

Lubię to! Skomentuj99 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale