Co to znaczy, że Wyborcza ma problemy psychiczne? Czy to aby nie za bardzo obraźliwe, nie sugerujące czegoś, co nie ma miejsca? Może to - Boże broń mnie od złośliwości względem bliźnich moich - złośliwość moja kazała mi nastukać te obraźliwe epitety pod adresem najbardziej zasłużonej firmy w utrwalaniu jedynej lewacko-różowej wolności w naszym kraju?
Przyjrzyjmy się faktom. Najpierw sfora Michnika wyzwała Rafała Ziemkiewicza od kłamców, gdy ten powiedział prawdę o corocznym wybielaniu w Wyborczej siepaczy stanu wojennego i obchodach radosnych tej rocznicy. Zaprzeczali oczywistej prawdzie, którą każdy może znaleźć w archiwum gazety. Ziemkiewicz punkt po punkcie pokazał gołe fakty. Potem zrobił, co należy robić z GW - podarł szmatę.
Dzisiaj Wyborcza nawiązuje wyraźnie do Trybuny Ludu, kiedy na swojej witrynie publikuje tytuł do artykułu: "Dziennikarze: prezydent ma problemy psychiczne."
Poszło, o spięcię między Olejnik a Kaczyńskim po programie "Kropka nad i". Wypowiadają się sami dobrzy znajomi: Bratkowski, Żakowski, Baczyński, Milewicz Ewa. Jak się wypowiadają? Słowo bredzą nie oddałoby jeszcze właściwie sensu ich ględzenia.
Wszyscy - jak jeden mąż /raczej ciota/ - odsądzają od czci i wiary prezydenta, sugerując, że powinien złożyć urząd /Bratkowski/ lub że ma problemy z psychiką, bo nie wie, co mówi. /Żakowski/. To się nazywa obiektywizm.
Jeżeli Wyborcza nie pamięta, co pisała o stanie wojennym, to ma chyba problemy z psychiką, nie? Jeżeli Żakowski nie pamięta, że ani jednym słowem nie zająknął się nigdy o skandalach Kwaśniewskiego, to ma chyba problemy psychiczne, nie? Jeżeli dla całej tej dziennikarskiej mierzwy bohaterami są Jaruzelski, Kiszczak, Urban i reszta gnid, to kto tu ma problemy z właściwym osądem spraw i zjawisk?
Wyborcza jest szpitalem psychiatrycznym, który zajmuje się najcięższymi przypadkami schizofrenii paranoidalnej, historycznej pomroczności jasnej i krajowymi przypadkami choroby filipińskiej w stopniu beznadziejnym.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)