W najnowszym numerze "Tygodnka Powszechnego" z 17 maja 2009 r. w artykule Joachima Trenknera , przeczytałem,że Iwanowi Demjanjukowi strażnikowi z Sobiboru grozi aż... od 3 do 15 lat więzienia i zadrżałem. Właściwie to chyba dla niego nagroda,posiedzieć na stare lata w funkcjonalnym więzieniu z dobrą opieką medyczną. Oczywiście gazety na świecie rozpiszą sie o tym ,że sprawiedliwość dosięga nawet po wielu latach...
Skuliłem sie w sobie myśląc o tych ,których Demjanjuk "pod rękę" prowadził na rzeź.
Czy to sprawiedliwość,a może już farsa sprawiedliwości ,kiedy bandyta dostanie tyle, ile np. w Polsce można dostać za wypadek samochodowy. Zresztą kto wie, może zostanie jeszcze uniewinniony...przecież już raz Iwan Demjanjuk stał się "ofiarą błędu sądowego" - patrz artykuł.
Joachim Trenkner pisze,że Cornelius Nestler,profesor prawa karnego z Kolonii tłumaczył,że "celem nie jest zemsta, lecz sprawiedliwość". Zastanawiam się, czy gdyby "kata z Sobiboru" namierzono za 10 lat, to nie puszczono by go na wolność ,podając za powód humanitarne traktowanie staruszka, lub brak kwalifikacji prawnej do wymierzenia kary w super liberalnej epoce wyrozumiałości,współczucia i miłosiernego traktowania błądzących.
Iwan Demjanjuk urodzony na ukraińskiej wsi,był potrzebny niemieckim esesmanom do pomocy w realizacji "Operacji Reinhard" czyli w akcji wymordowania Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa w 1943 r. Przez czas sześciu miesięcy,kiedy służył jako zwerbowany strażnik w Sobiborze zginęło 29 tys. Żydów...
Czy w sprawie Demjanjuka w ogóle możemy mówić jeszcze o sprawiedliwości ?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)