Dzisiejsza Rzeczpospolita donosi, że stronie ukraińskiej nie spodobał się temat wczorajszej konferencji dot. ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Temat brzmiał "Państwo a pamięć ofiar. Nieupamiętnione ofiary zbrodni wołyńsko - małopolskiej".
Konferencja była zorganizowana przez rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego.
Przedstawiciel polskiego MSZ, który miał wystąpić w czasie konferencji został wycofany.
Ks.Isakowicz-Zaleski,który przemierza całą Polskę z wykładami nt. upamiętnienia zbrodni na Kresach. Domaga się uznania za ludobójstwo rzezi Polaków ,ktorzy stali się ofiarami ukraińskich nacjonalistów tylko dlatego aby proces pojednania polsko-ukraińskiego przebiegał szybko i w atmosferze prawdy historycznej. Nikt przecież nie zbudował niczego na fałszowaniu historii. Polacy i Ukraińcy maja prawo poznawać wielką i chwalebną swoją historię ,ale również maja prawo poznania bolesnych kart swojego sąsiedztwa.
Stronie ukraińskiej nie spodobało sie to,że na konferencji będzie występował ks. Isakowicz- Zaleski.
Mało tego, na konferencję nie przybył szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik wykręcając się tym ,że nie unika trudnych tematów, jednak od grudnia miał zaplanowane inne spotkania i konferencje.
Czy władze w Polsce są niechętne upamiętnieniu ludobójstwa dokonanego na Wołyniu ?
Dr Janusz Kochanowski uważa,że "prawo do pamięci o ofiarach tych zbrodni jest jedynym z praw, które nam przysługuje". Czy upamiętnianie przez władze ukraińskie twórców UPA we Lwowie, Tarnopolu, czy ostatnio próba postawienia pomnika Stepanowi Banderze w centrum Kijowa służy prawdzie i pojednaniu naszych dwóch wielkich narodów. Czy może , w imię poprawności politycznej lepiej poświęcić jednego księdza na ołtarzu ojczyzny aby nie narażać relacji polsko-ukraińskich ?
Chyba nie tędy droga.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)