Zastanawiam się jak należałoby zdiagnozować tę chorobę objawiającą się tym, że rządowi w Polce "dobrze się rządzi" . Odnoszę wrażenie , że poszczególni członkowie naszego rządu maja super samopoczucie w obecnej sytuacji politycznej a szczególnie gospodarczej. Temat zastępczy : parlament europejski i Jerzy Buzek...
Najważniejsze ogólnopolskie dzienniki i tygodniki donoszą ,że rząd dryfuje i nie potrafi rządzić. (patrz Rzeczypospolita, Wprost, a na salonie 24 -m.in. patrz post - "Spinujemy za friko" - toyah.
czyżby Polacy nie potrafili krytycznie zdefiniować tego co się dzieje w naszej rzeczywistości społeczno - polityczno - gospodarczej dnia dzisiejszego ?
Titanic płynie , orkiestra gra .. ...
Zastanawiam się gdzie są granice wytrzymałości organizmu społecznego. W którym momencie organizm zacznie się bronić przed tą niezidentyfikowana chorobą obojętności i przyzwolenia.
Czy to oznacza , że system "immunologiczny" nie funkcjonuje. Czy to znaczy, że z Polakami można będzie zrobić wszystko...oczywiście do momentu kiedy wszyscy wykitujemy...
...to chyba taki rodzaj tajemniczej choroby "społecznej znieczulicy" w okresie terminalnym.
Jestem ciekawy jak salonowicze mogliby zidentyfikować tę chorobę po kataklizmach "ptasiej i świńskiej grypy".
A może to jakiaś nowa mutacja dwóch poprzenich "świńskich " chorób. Mutacji , która toczy naszą codzienność ?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)