Nie zgadzam się z Panią redaktorka Romaszewską, że to co dzisiaj napisał w "Dzienniku" Rokita to demagogia. Troszeczkę jestem zaangażowany w sprawy hospicyjne i zapraszam Panią aby poświęciła swój czas w ramach wolontariatu przy tych "najsłabszych z najsłabszych" - jak to wyraził Rokita. Wyobrażenia osób , które większość dnia spędzają za klawiaturą laptopa często może odbiegać od realiów dnia codziennego przeciętnego obywatela i jego problemów. Być może Pani redaktor ma jeszcze dystans do swojego fachu dziennikarskiego i zdaje sobie jeszcze sprawę ,że telewizja nie jest pępkiem świata. Chociaż po tej wypowiedzi Pani redaktor mam poważne wątpliwości "... Niemiej media publiczne to nie tylko i nie przede wszystkim dobro „polityczne” to przede wszystkim wielka, publiczna instytucja kulturowego mecenatu. Jako taka jest dla kraju niezmiernie ważna. "
45
BLOG
Rokita ma rację.
Owszem kultura jest ważna, jako Belfer uważam ,że to jeden z fundamentów demokratycznego Państwa , ale oskarżanie Rokity o demagogię ponieważ miał odwagę zwrócić uwagę na to ,że mało kto z taką troską jak o telewizję zabiega o "najsłabszych z najsłabszych" , jest zbyt dowolną nadinterpretacją.
Jestem nauczycielem historii i walący się „dom z XVII w.” jest dla mnie osobistym przeżyciem, (patrz tekst redaktor Romaszewskiej) - jednak ile jest takich "domów-ludzkich” - często opuszczonych, zapomnianych, zaniedbanych o których z taka gorliwością jak o telewizję jakoś nikt tak za bardzo nie zabiega. Czy ktoś słyszał w Polsce debatę chociażby nad finansowaniem hospicjów w Polsce ? Z jaką gorliwością Ci ludzie i te instytucje, które są do tego powołane zabiegają o dobro wspólne, o dobro najsłabszych ? Myślę , że Jan Rokita zwrócił uwagę na coś najistotniejszego, na coś co być może nie mieści się w głowie i sercu chociażby nawet najbardziej rasowego dziennikarza.


Komentarze
Pokaż komentarze