Mam od jakiegoś czasu wrażenie, że premier Donald Tusk wykonuje pozorne ruchy poparcia na rzecz kandydata na Prezydenta RP. Zaznaczam, nie jestem żadnym specjalistą od wizerunku, jestem zwykły nauczycielem.
Pierwszy dowód. To Donald Tusk miał kandydować. Zrezygnował ponieważ jak sam argumentował woli być premierem. W rywalizacji Komorowskiego z Sikorskim zdecydowanie popierał tego pierwszego.
Drugi dowód. Nikt przy zdrowych zmysłach popierający Bronisława Komorowskiego nie "wspiera" kandydata Palikotem. Wystarczy aby premier jako szef PO zakazał publicznych wypowiedzi i Palikot siedziałby cicho tak jak poseł Niesiołowski.
Trzeci dowód. Na kongresie PO premier był najbardziej agresywny wobec Kaczyńskiego od czasów swojego przywództwa. To niczemu nie służy. Przecież Komorowski lansuje hasło "Zgoda buduje". Te dwie rzeczywistości maja się do siebie jak "pięść do nosa". Nijak. Tylko mogą zaszkodzić Komorowskiemu.
Czwarty dowód. List do służb mundurowych podpisany przez premiera. Przeciętny obywalel taką formą agitacji politycznej przez premiera, na rzecz kandydata na prezydenta może być delikatnie zniesmaczony.
Czy Donald Tusk aby na pewno chce aby wygrał Bronisław Komorowski? Jeżeli NIE.. . to wie o tym tylko Donald Tusk.
Następne dowody aż same z rękawa wypadaja.
Czyżby w tym szaleństwie była metoda?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)