Twarda postawa przedstawicieli polskiego rządu wobec przewodzących szczytowi Unii Europejskiej, Niemców, wywołała istną lawinę niechęci, a nawet w niektórych wypowiedziach odczuwało sie nawet, że nienawiści, tak Polaków wobec Niemców i na odwrót. Oczywiście przypominano Niemcom krzywdy z okresu II wojny światowej, które niczego w tym momencie nie zmieniły tylko podgrzały i tak fatalna atmosferę.
Z okazji zbliżającej sie rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i rocznicy wybuchu II wojny światowej zdaję sobie sprawę, że może to być następna okazja do spotęgowania jeszce wiekszych napięć pomiędzy Polakami i Niemcami. Oczywiście tylko od nas zależy jak te rocznice zostana przedstawione,- mam taka nadzieję,ze zgodnie z prawdą historyczną. Wychowanie historyczne młodego pokolenia jest tutaj podstawowym dobrem dla nas Polaków i przyszłych stosunków z naszym zachodnim sąsiadem.
W 2004 roku miała miejsce promocja książki, pamiętnika Wilma Hosenfelda pt. " Staram sie każdego uratować". Po pierwszych przeżyciach wojennych we wrześniu 1939 r. Hosenfeld wspominał : "...Myślę, że ludzie widzą, że cierpię razem z nimi.[...] Nigdy na nikogo nie krzyczę, staram sie pomóc, gdzie tylko mogę". Czytający ten tekst,a szczególnie ludzie młodzi znajac filmy wojenne z czasów II wojny i znamienne, szokujące kadry, na których przedstawia sie żołnierzy niemieckich ciągle i brutalnie krzyczących i wrzeszczących na swoje bezbronne ofiary. Kto z nas Polaków nie pamieta takich obrazów?...raus !!! schnell!!! halt !!! Zreszta nasi "przesympatyczni" pancerniacy z "Czterech pancernych" ciągle nam maja o tym przypominać na srebrym ekranie.
Hosenfeld w swoich pamiętnikach pisał :"Życie pojedyńczego człowieka, a co dopiero wolność osobista człowieka, zupełnie sie nie liczą [...]trzeba zadać sobie pytanie, jak mogło dojść do tego, że w naszym narodzie mamy tak straszna szumowinę". W czasie wybuchu Powstania Warszawskiego dał się poznać jako ten, który walczył o przeżycie każdego człowieka Polaka,Żyda czy Niemca. Służył wtedy w niemieckim kontrwywiadzie, przesłuchując polskich powstańców, także Rosjan wziętych do niewoli. Sam wspominał : "...codzienne przesłuchania. Dzisiaj jeden funkcjonariusz i szesnastoletnia dziewczyna. Nie udało sie z nich niczego wydobyć. Może uda mi się dziewczyne uratować..."
Władysławowi Szpilmanowi dostarczał żywność, kiedy spotkał go w jego kryjówce przy ulicy Niepodległości . Dzięki niemu Szpilman zdołał uciec i przeżył koszmar wojny. Kiedy sam Szpilman był juz znanym artystą- nie wiedział nic o powojennej gehennie Hosenfelda
Winfried Lipscher w Biuletynie IPN nr8-9 z sierpnia,września 2004 r. pisząc recenzje nt.pamiętników podaje,że syn Helmut Hosenfeld uważa, że jego ojciec nie był jedynym Niemcem, który w ten sposób postępował. Dodaje jednocześnie ,że takich Hosenfeldów było za mało.
Nie wiemy ile osób Wilm Hosenfeld uratował. Sam zakończył życie w radzieckim łagrze w 1952 roku. Oficerowie radzieccy, w przekonaniu, że pracował w wywiadzie, torturami usiłowali wydobyć z niego informacje.
Wilm Hosenfeld jest symbolem tego co dobre i szlachetne. Co piękne i uniwersalne, tak jak jego przekonanie o tym ,że jesteśmy dziećmi jednego Boga, czy to Niemcy, czy Żydzi, czy Polacy.
Obyśmy tego dziedzictwa Dobrego Niemca nie zmarnowali.
Polaków i Niemców zdecydowanie dzisiaj stać na więcej w relacjach politycznych i po prostu zwyczajnych, dobrosąsiedzkich.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)