Iwan Sołoniewicz, osadzony w jednym z największych systemów łagrowych w ZSRR, Kombinacie- Białomorsko- Bałtyckim opisał sytuację jednego z obozów, w którym osadzono ok. 4 tys. dzieci w wieku od 10- 17 lat.
Nowa Encyklopedia PWN podaje m.in. Białomorsko- Bałtycki Kanał- kanał żegl. w Federacji Rosyjskiej łączący Morze Białe z jeziorem Onega długości 227 km zbudowany w l. 1932- 33 głównie siłami więźniów łagrów(...) w trakcie budowy śmierć poniosło kilkadziesiąt tys. osób.
Jak wspomina Sołoniewicz przybył do obozu dziecięcego, położonego niedaleko jeziora Onega w połowie 1934 r. Większość dzieci zanim została osadzona w obozie zajmowała się kradzieżą, a wśród nich wielu było alkoholikami. Rodzice tych dzieci, najczęściej byli ofiarami terroru kontrrewolucyjnego. Partia komunistyczna ogłaszając zwycięstwo z bezdomnością, wyrzuciła bezdomne dzieci w rejon Białomorskiego Kanału. W bagnach polarnych miały być zdziesiątkowane przez gruźlicę i szkorbut.
W czasie spotkania Sołoniewicza z „kierownikiem klubu”, ten ostatni stwierdził, że około 20% dzieci pozostaje przy życiu... autor wspomnień miał co do tego poważne wątpliwości. W obozie funkcjonowała grupa 300 chłopców specjalnie dobranych i przeszkolonych, by pełnić rolę miejscowej milicji. Mieszkali w lepszych barakach i byli lepiej żywieni, a na ubraniu obozowym mieli naszyte czerwone gwiazdy.
Poddani nieludzkim warunkom obozowym, dzieci często podejmowały próby ucieczki : „Uciekają (...) Przepływają wpław kanał i wychodzą na tor murmańskiej kolei, a tam chwyta ich straż kolejowa. Łapie ich zresztą niewielu, mniej niż połowę. Reszta przedostaje się na południe albo ginie w bagnach.”
Większość dzieci podlegała wielu chorobom najczęściej żołądkowym. Jedynym lekarstwem na ból brzucha była soda, którą można było otrzymać za dobre sprawowanie. Często dochodziło do buntów i krwawych bójek, które kończyły się rozstrzeliwaniami dzieci przez obozową straż.
Iwan Sołoniewicz, który przybył do obozu z zamiarem sprawdzenia możliwości zorganizowania życia sportowego, tak opisuje jedną ze scen w czasie przygotowania terenu pod boisko : „Po przybyciu na miejsce okazuje się, że jako siła robocza chłopcy są do niczego. Mimo wilczej wytrzymałości na chłód i głód, nie mogą pracować, bo brak im sił. Ciężkie łopaty wyginają ich cienkie jak trzcina ręce, dyszą ciężko; sił do pracy nie mają żadnych. Pracują z przerwami- to rzucają się wszyscy gwałtownie do roboty, to znów zatrzymują się, odkładają łopaty i kładą się na mokrej, chłodnej trawie.” W czasie przerwy Sołoniewicz spytał jednego z chłopców o rodziców : „Zdechli. Do cholery z nimi ! (...)Widzisz – powiedziałem- jadłbyś barszcz ugotowany przez matkę, a nie obozową polewkę. Uczyłbyś się. Grałbyś w piłkę nożną. Wszy by cię nie żarły (...) - Kurwa twoja mać- powiedział chłopiec (...) i rzucił pod moim adresem – Widzisz go , jakie się ścierwo znalazło! W jego oczach było morze nienawiści.”
Sołoniewicz oskarża władze radziecką jako tą, która „najbardziej na świecie humanitarna”, pozbawiła miliony dzieci rodziców i wyrzuciła je poza obręb ludzkiej społeczności.
„ A ja sierotka
Zapomniana przez ludzi,
Zapomniana, porzucona
Od najmłodszych moich lat.
A ja sierotka
Dobrej doli nie zaznałam.
Umrę ja, umrę
I pogrzebią mnie
A nikt się nie dowie,
Gdzie mogiłka ma”


Komentarze
Pokaż komentarze (13)