Chyba jestem w delikatnym szoku. Nie spodziewałem się nigdy, że w moim tolerancyjnym i kosmopolitycznym mieście Poznaniu będę świadkiem, a właściwie uczestnikiem takiego zajścia.
Przed wejściem do małego centrum handlowego na Wildzie (taka dzielnica Poznania) stał młody ciemnoskóry mężczyzna i coś skrolował czy czytał w smartfonie. Wyglądał na kuriera, a może na studenta? Zza drzwi wyłonił się niedogolony i na pierwszy rzut oka niedomyty żul. Może nawet nie wyglądał na żula, tylko na "mocno wczorajszego". Podszedł podtrzymując plecaczek do młodego człowieka i wymachując wolną ręką krzyknął "spiered.laj do Afryki!" Po prostu oniemiałem! Młody człowiek chyba też, bo udawał, że nie nic widzi i nic nie słyszy.
Odzyskałem mowę i użyłem jej. "Sam spierd.laj chamie!" W tej chwili wybiegł zza drzwi kolejny młody człowiek - chyba ochroniarz i krzyknął "rasista jeb.ny!" A potem zgodnym chórem krzyknęliśmy "na drzewo!!!"
Żul oddalił się pospiesznie, smród pozostał...



Komentarze
Pokaż komentarze (40)