z drugiej ręki
Nie jestem dziennikarzem - piszę tylko o swoich wrażeniach, odczuciach, odbiorze rzeczywistości medialnej. Bo jak jest NA PRAWDĘ - a któż to wie?
20 obserwujących
220 notek
144k odsłony
908 odsłon

prawdziwe przesłanie "Gry o Tron"

Wykop Skomentuj28

Prawdziwe przesłanie "Gry o Tron" jest czytelne do bólu, co jednak  nie przynosi ujmy serialowi. Wszak to produkt komercyjny mający przynieść korzyść wszystkim, producentom, aktorom i widzom.

Można to przesłanie zawrzeć w jednym krótkim zdaniu: dopuszczenie do władzy idiotów (Cersei) lub szaleńców (Daenerys) kończy się hekatombą prostych poddanych (podatników). Jest jednak w tym filmie dużo więcej. Jest dramat lojalności, honoru i miłości. Jest fascynacja przemocą, zdradą i wiernością. Mamy opowieść o cichych bohaterach, którzy nie dążąc do władzy zmieniają losy swojego świata.  Jest opowieść o miłości, która przywodzi kochanków do zguby. Jest po prostu jasne odzwierciedlenie skomplikowanego świata, który nas otacza. Świata, w którym nic nie jest do końca zdeterminowane, a heros może zejść z planu przed końcem sezonu.

Na początku to była ekranizacja cyklu powieści RR Martina. Spaśne tomiska, które zabrały mi ponad miesiąc życia, nocnego czytania i dziennego czekania aż będę mógł czytać dalej. Gdy pojawił się film i pierwsze rozbieżności pomiędzy opowieścią płynącą w tekście oryginału a scenariuszem zauważyłem, że wcale mnie to nie razi. Odebrałem to jak apokryfy. Jak dwie relacje z dawnej, alternatywnej, fikcyjnej rzeczywistości, które mówią każda swoim językiem. Język filmu jest dużo uboższy i fan tylko oglądający serial, nieposiadający wiedzy czytelnika nie jest w stanie dostrzec szczegółów i smaczków dla niego ukrytych.

RR Martin zdradził literaturę! Porzucił swoją opowieść dla pieniędzy za współpracę przy pisaniu scenariusza. Mój całkiem dorosły syn w  odwecie zbojkotował kolejne sezony serialu...

Zatem dla telewidzów film musiał bronić się sam. Producent udźwignął ten ciężar! Ostatnie dwa sezony, niemające podparcia w literaturze są wyraźnie słabsze, ale i tak produkcja HBO to niewątpliwie kamień milowy w historii telewizji i filmu. Produkcja pochłonęła miliony (ponoć ok 6 mln USD na odcinek w pierwszych sezonach) i przyniosła zapewne setki milionów zupełnie zasłużenie. Nigdy dotychczas się nie zdarzyło bym czekał z niecierpliwością na kolejny odcinek serialu.  

Mam nadzieję, że będąc w czerwcu w Irlandii zobaczę chociaż basztę, z której spadł Bran, albo dekoracje Winterfell. Wiem, to śmieszne, ale człowiek przywiązuje się do przeżytych zdarzeń równie mocno w świecie fikcji co w świecie rzeczywistym.

Wiem, w realu nie ma magii ani nocnego króla, na pewno?!

Niecierpliwie  czekam na netfliksową  ekranizację Wiedźmina. Jestem ciekaw czy i tym razem producenci udźwigną ciężar oryginału.

PS

A prawdziwe są tylko słowa "you know nothing Jon Snow! "

Wykop Skomentuj28
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura