Bloger @Józef z Londynu zamieścił znakomity tekst Piotra Wielguckiego, który polecam Wszystkim. Podpisuję się pod tym tekstem.
https://www.salon24.pl/u/jzl/1517857,napastnicy-z-monte-casino
Pragnę jedynie uzupełnić - a właściwie postawić kropkę nad i.
Piotr Wielgucki pisze:
Od wczoraj przybyło w Polsce co najmniej 5 milionów językoznawców ze specjalizacją semantyczną, a wszystko przez to, że „prezydent Karol Nawrocki zaliczył wpadkę językową”. (...)
Ten kto atakuje jest napastnikiem, ten kto broni, jest obrońcą, niby proste i oczywiste, ale chyba nie w każdej sytuacji. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, co by się działo, gdyby prezydent Karol Nawrocki zamiast „obrońcy”, powiedział „napastnicy spod Monte Casino”.
.........................................................
Ja akurat jestem językoznawcą - nie od wczoraj:) To wynika wprost z mojego dyplomu (z roku 1976).
Językiem parałam się przez całe życie zawodowe. Język - to również prywatnie moja wielka pasja. Cenię i szanuję język, dbam o precyzję i poprawność. Jestem bardzo "słowoczuła". Mogą to ocenić sami Czytelnicy, którzy znają moje salonowe teksty i ponad 30 tysięcy komentarzy.
I powiem tak: w odnośnej wypowiedzi Pana Prezydenta Karola Nawrockiego nie dostrzegam żadnego zgrzytu, żadnej nieprawidłowości! Ba - gdyby nie podniesiona wrzawa medialna i atak na tę wypowiedź - nie zrodziłaby się w mej głowie jakakolwiek wątpliwość co do tego przekazu.
Piotr Wielgucki zauważył bardzo trafnie - czyżby wg osób, poniewierających Prezydenta za tę rzekomą pochwałę Wehrmachu (obrońców Monte Cassino) Prezydent powinien użyć słowa "napastnicy"?
Czy istotnie wg owych "purystów językowych", którzy nagle pojawili się tak licznie, to polscy napastnicy gen. Andersa napadli na niemieckich obrońców Monte Cassino?
Cóż - wg nich tak właśnie było (formalnie rzecz biorąc).
Owi "puryści językowi" na co dzień popełniają tyle błędów językowych (semantycznych, składniowych, stylistycznych, gramatycznych, interpunkcyjnych - a nawet ortograficznych), że nie da się zliczyć...
Jednak, nie bacząc na własne niedoskonałości, w obronie "poprawności językowej" ruszyli tyralierą do ataku na Prezydenta!
............................................
Część osób broni Prezydenta - ależ to tylko zwykłe przejęzyczenie!
Druga strona odstrzeliwuje się natychmiast z ciężkich dział - ale za takie samo zwykłe przejęzyczenie czepialiście się min. Barbary Nowackiej!!!
............................................
Ufff...
Nie, proszę Państwa.
Nie tędy droga - ta prowadzi na manowce.
To nie jest przejęzyczenie - przejęzyczenie to coś zupełnie innego.
To skrót myślowy - absolutnie uprawniony!!!
Skróty myślowe wywołują - owszem - kontrowersje. Z powodu nieznajomości kontekstu.
Ew. z powodu złej woli.
Tu nieznajomość kontekstu nie wchodzi w grę - kontekst znają wszyscy. Ze wszystkich stron barykady.
To tylko i wyłącznie zła wola - przywalić nielubianemu politykowi, skorzystać z pierwszego lepszego pretekstu, wymyślić pretekst, naciągnąć...
Gdy chce się psa uderzyć, kij zawsze się znajdzie.
...................................
Podam najprostszy przykład - walka z nowotworem, obrona chorego organizmu, zaatakowanego przez nowotwór. Wycięcie agresywnego guza - to właśnie OBRONA.
Mimo że - formalnie rzecz biorąc - to chirurg operując, atakuje i niszczy guz, który się zagnieździł w organizmie. To chirurg jest agresorem.
To nie gen. Anders z polskimi napastnikami zaatakowali klasztor, będący w posiadaniu Niemców - a ci go dzielnie bronili...
Słynny włoski klasztor, na włoskim wzgórzu Monte Cassino, na włoskiej ziemi, w Ojczyźnie Włochów. To napastnicy-agresorzy Niemcy napadli na historyczny włoski klasztor i tam się zagnieździli. Obrona tego włoskiego miejsca, przywrócenie go włoskiej Ojczyźnie - to było wygnanie barbarzyńców i napastników. Wygnanie - poprzedzone atakiem. Nie da się inaczej.
Proste jak drut.
Jak wielka jest nienawiść, zacietrzewienie, zła wola - że trzeba tłumaczyć rzeczy aż tak oczywiste.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)