120 obserwujących
430 notek
716k odsłon
  5593   0

Odszedł Prof. Władysław Bartoszewski

Życiorys śp.Władysława Bartoszewskiego jest powszechnie znany, więc nie będę go przywoływać.

Moja krótka notka będzie mieć charakter osobisty.

Pana Profesora spotykałam w życiu wiele razy; właściwie Jego postać wiąże się z moim życiem zawodowym od ponad 30? - prawie 40? lat. Już nie pamiętam, mam wrażenie, że od zawsze...

Ze względu na swoją pracę dla takich instytucji jak np. Akcja Znak Pokuty-Służba Pokoju, Aktion Sühnezeichen-Friedensdienste,  Die Internationale Jugendbegegnungsstätte in Oswiecim/Auschwitz, Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Polsko-Niemiecka Komisja Podręcznikowa i wiele innych spotykałam Pana Profesora regularnie na licznych sympozjach, konferencjach naukowych, spotkaniach międzynarodowych przez wiele, wiele lat.

W pamięci pozostało mi słynne wystąpienie Pana Profesora w Bundestagu w 1995 r. na specjalnej sesji Bundestagu i Bundesratu.

Moja droga zawodowa skrzyżowała się również z drogą Pani Zofii Bartoszewskiej - gdy podejmowałam pierwszą w życiu pracę, świeżo po studiach - w Państwowym Instytucie Wydawniczym - Pani Zofia była wówczas zastępcą redaktora naczelnego PIW-u.

Ostatni raz widziałam Pana Profesora 12. marca 2015 r., 6 tygodni temu, na konferencji: "Na drodze do pojednania (Unterwegs zur Versö̱hnung) Upamiętnienie Memorandum Wschodniego Kościoła Ewangelickiego w Niemczech z 1965 roku (Erinnerung an die Ostdenkschrift der Evangelischen Kirche in Deutschland 1965)".

Jak zwykle energiczny i pogodny- opowiadał ze swadą i ogromną wiedzą o tamtych latach i wydarzeniach.

Pana Profesora wspominam jako człowieka pogodnego, uśmiechniętego, energicznego, żywiołowego, szczerego, otwartego. Jako człowieka z krwi i kości - o krewkim temperamencie i niewyparzonym języku. Jego działalność publiczna w ostatnich latach często mnie zasmucała, Jego oceny, a zwłaszcza sformułowania często budziły mój sprzeciw - jednak wiem, że był sobą, że reagował szczerze i spontanicznie, że nie umiał ważyć słów, że nie potrafił inaczej, że działał w dobrej wierze i z przekonania.  Wiele Jego zachowań w ostatnich latach kładłam na karb wieku - a wychowano mnie w wielkim szacunku dla ludzi starych, którym wolno więcej, którym się więcej wybacza.

Co dla mnie pozostanie najważniejsze  - odszedł warszawiak, żołnierz Armii Krajowej, Powstaniec Warszawski, odznaczony Krzyżem Walecznych. Człowiek dzielny, bezkompromisowy, przeciwstawiający się dwóm wielkim totalitaryzmom XX wieku,  który nigdy nie dał się złamać. Świadek historii, zasłużony dla pojednania polsko-niemieckiego, któremu poświęcił życie.

Cześć Jego pamięci!

Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie...

Lubię to! Skomentuj330 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale