Blog
Nieznośna lekkość wolności słowa
Bernard
61 obserwujących 327 notek 600675 odsłon
Bernard, 25 kwietnia 2010 r.

Życzenia śmierci, albo kto pierwszy zaprosi Palikota?

Już na posterunku. Niesiołowski komentuje. Kuczyński i w telewizji i w radiu i w gazecie. Wałęsa tudzież. Kto pierwszy odważy się zaprosić Palikota? Palikot będzie pewnie wstrząśnięty, choć nie zmieszany. Ale zanim o zapraszaniu Palikota, o tym co wydaje się nieprawdopodobne – o życzeniach śmierci dla Lecha Kaczyńskiego.

Życzenia śmierci

Wydawać się może, że to niemożliwe, a jednak. Byli tacy politycy którzy jawnie i publicznie życzyli Lechowi Kaczyńskiemu śmierci. Nie tylko wyszydzali i poniżali jako człowieka, jako prezydenta, atakowali sam urząd, ale właśnie życzyli śmierci. Że źle ich zrozumiano? Że co innego mieli na myśli? Naprawdę g**** mnie obchodzi co mieli na myśli, ważne co powiedzieli. Powiedzieli i do dziś chyba są z tego dumni. Ale te słowa właśnie do nich wracają, bo słowa mają moc, i nawet gdy nie są tymi najważniejszymi, które były na początku to i tak są jak obosieczny miecz. Nie przesadził Wolski i nie przesadził Rymkiewicz. Nie przesadził Krasnodębski i nie przesadził Król. Mamy, a właściwie PO ma zbydlęcone elity, za przeproszeniem bydła, bo to naprawdę sympatyczne i pożyteczne zwierzęta.

Mentalność drobnego cwaniaczka, który podkrada papier toaletowy z zakładowej toalety

Piotr Semka: Panie prezydencie: "Będą się Kaczyńscy trzymać władzy, chyba że w jakiś sposób los nam pomoże". O czym pan mówił?
Lech Wałęsa: Zawał serca.

Co mówił Lech Wałęsa? Ano, że Lech Kaczyński może nie dotrwać do końca kadencji, bo może np. dostać zawału. Mówił to publicznie, nigdy za to nie przeprosił. I to mówił były prezydent mojego kraju, człowiek legenda, przewodniczący „Solidarności”, który miał też swoje wzloty. Los Wałęsie pomógł. Może nawet los Wałęsie pomógł trochę za bardzo. Choć i za mało, życzył wszak śmierci obu Kaczyńskim. Po tragedii w Smoleńsku przyczaił się na chwilę, nawet bąknął coś o wybaczaniu. Lecz gdy okazało się, że już można, gdy Wyborcza odpaliła „wajdalizmy” znowu pokazał swoją prawdziwą twarz. A jest to twarz człowieka o mentalności drobnego cwaniaczka wynoszącego z zakładu pracy papier toaletowy. Świetnie sportretowana przez Pawła Zyzaka. Więc rychło w ponowną kampanię plucia na śp. Prezydenta Kaczyńskiego pan Wałęsa się włączył, a to zamieszczając wpisy na blogu, a to publicznie wygadując dawno zdementowane bzdury, których np. wielce szanowny dziennikarz Żakowski nie dementował (bo po co?) i zaledwie potakiwał z uznaniem.

To nie jedyne wypowiedzi Wałęsy. Chciał tańczyć z Marią Kaczyńską, bo był nagrzany, prezydenta nazywał durniem, łajniakiem, lub wprost „s..synem”. To nie krytyka, czy polemika. To po prostu skrajna podłość.

Wałęsę z zapomnienia wyciągnął do swojego obwoźnego cyrku kampanijnego Donald Tusk w 2005 roku. Nie udało się wówczas. Ale rozpoczęło się pompowanie Wałęsy. Ujawnianie prawdy o Wałęsie skończyło się frontalnym atakiem na IPN, a Sławomir Cenckiewicz musiał szukać nowego zajęcia. Za to Tomasz Lis zapraszał Wałęsę do co drugiego programu. W pozostałe tygodnie zapraszał Jacek Żakowski lub Monika Olejnik. Oczywiście skrajne chamstwo Wałęsy państwu dziennikarzom nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie, stanowiło doskonały afrodyzjak. Bo to było bardzo „seksi” przywalić w Kaczyńskiego.

Urban III RP

“Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie Chwasta zwanego IV RP”.
„Poza nawiedzeniem przez Ducha Świętego, wszystkiego złego Panie Premierze.”

Jeszcze ciekawszy przypadek to Waldemar Kuczyński, który życzył Jarosławowi Kaczyńskiemu w 2006 roku „wszystkiego złego”. Dziesiątego kwietnia Jarosław Kaczyński do swojego współpracownika powiedział, że to najgorszy dzień w jego życiu i gorszego już nie będzie. Czy zadowolony pan Kuczyński? Że nie to miał na myśli? A mnie mało obchodzi co Kuczyński miał na myśli, ważne co powiedział. Kuczyński życzył też Polsce niepowodzeń gospodarczych. Byłem tym zdumiony. Jak elita elit, najbliższy doradca dwóch premierów, minister, może napisać coś takiego. Pan Kuczyński zasłużył na anatemę i wieczną hańbę.

Niech za komentarz posłuży wpis Kataryny z 14 lipca 2006 roku na blogu Kuczyńskiego, jakże niestety proroczy, ale rzeczywistość przerosła nawet Kuczyńskiego...

Brawo Panie Waldemarze! Czekam na jakieś bliższe szczegóły, czegoż to Pan Polsce i Kaczyńskiemu życzy. Polsce może scenariusza argentyńskiego? A może jakiegoś zamachu terrorystycznego, klęski żywiołowej? A Kaczyńskiemu, czego jemu można życzyć? Może śmierci ukochanej matki? Ciężkiej choroby? Żeby go wreszcie szlag trafił? Jak wszystkiego złego, to wszystkiego złego.

Opublikowano: 25.04.2010 21:25.
Autor: Bernard
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image image

Niezośna lekkość wolności słowa rezerwowa: http://www.wolnoscslowa.blogspot.com/

hit counter Site Meter statystyka statystyki

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Wylew trolli peowsko-palikmiotnych wymiotnych... Teraz tak tu zawsze?
  • Witaj :-)
  • @NAVIGO Dzięki :-) Tak, pytanie mnie też trochę rozczarowały, ale JK świetnie sobie...

Tematy w dziale