Obejrzałem właśnie w jednej ze stacji telewizyjnych dyskusję pomiędzy Robertem Biedroniem, przedstawicielem Ruchu 11 listopada i Robertem Winnickim, prezesem Młodzieży Wszechpolskiej. Przyznam szczerze – takich bezsensownych argumentów i oskarżeń, jakie padały z ust pana Biedronia, nie słyszałem już dawno. Tradycyjnie, poseł-elekt Ruchu Poparcia Palikota zasypał nas bajkami o Polsce otwartej, kolorowej, tęczowej i nowoczesnej, „XXI-wiecznej”.
Jednym z powtarzanych co chwila sloganów było stwierdzenie, że chcemy kraju wielobarwnego i tolerancyjnego. Z tonu tej i innych wypowiedzi można wywnioskować, że Szanowny Pan Biedroń uważa przemarsz z flagami biało-czerwonymi za objaw nietolerancji względem innych przekonań. Może więc, idąc tym tropem, na fladze krajowej powinny się znaleźć wszystkie możliwe kolory, a już przynajmniej kolory tęczy, uwielbione przez rozmaitych działaczy na rzecz równouprawnienia. Może lepiej w ogóle zakazać jakiejkolwiek symboliki? Przecież każda barwa w naszej kulturze symbolizuje coś innego, co może godzić w odczucia innych obywateli. Idąc dalej, każdy przedmiot, zaczynając od krzyża, a na fotelu kończąc, może stać się przyczyną niezgody. Przecież jeden parlamentarzysta woli usiąść na krześle, inny na fotelu, a jeszcze inny na stołku. Czy nieobecność stołków w sejmie byłaby przejawem dyskryminacji wobec tego ostatniego? Gdzie są granice tego absurdu?
Czy na prawdę biało-czerwone barwy, które powinny być ważnym symbolem dla wszystkich Polaków, są przejawem ksenofobii i nietolerancji? 11 listopada, jak chyba żaden inny dzień, powinien łączyć wszystkich Polaków, bez względu na przekonania, religię, poglądy. To nie jest dzień patriotów, nacjonalistów, socjaldemokratów ani liberałów. To dzień Polaków, symbol zjednoczenia kraju, ponad wszystkimi podziałami. Dlatego nie warto go niszczyć kontrami i blokadami. Nawet anarchiści są przecież Polakami. Jeśli nie są z tego dumni, to już ich sprawa, choć dla mnie to trudne do pojęcia. Ale skąd ta nienawiść do ludzi, którzy kochają ziemię, która ich wychowała? Czy miłość do matki, ojca, dziadka jest czymś złym? Dlaczego więc miłość do ziemi, która towarzyszy Ci od pierwszych chwil życia, która ukształtowała twoją osobowość, a nawet duszę, jest czymś nienaturalnym, co musi zostać wyeliminowane... Brak logiki wydaje mi się tu oczywisty. Pragnę zaprosić wszystkich ludzi będących dumnych z bycia Polakami , niezależnie od poglądów, na Marsz Niepodległości. To święto ojczyzny, nie ideologii.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)