bestmario bestmario
30
BLOG

wybory negatywne

bestmario bestmario Polityka Obserwuj notkę 0

W Irlandii spektakl wyborczy ma trzy sceny. Pierwsza i najważniejsza tu dla wszystkich to wybory lokalne, do rad miast i hrabstw. Druga scena tak jak w innych krajach UE to wyścig do Brukseli, trzecia dotyczy tylko dwu okręgów wyborczych, gdzie wakują dwa miejsca do parlamentu krajowego.

Pomimo kilku głosowań, wszystkie te wybory poprzedzone były oczywiście jedną kampanią wyborczą. Najważniejsi gracze na irlandzkiej scenie politycznej to Fianna Fail, Fine Gael, Labour Party, Sinn Fein, Prograssive Democrats, Green Party. W wyborach lokalnych wielkie znaczenie mają też liczni kandydaci niezależni.

Mimo, że liczenie głosów w całym kraju jest jeszcze w toku, na podstawie cząstkowych danych już można stwierdzić, że rządząca i mająca poprzednio zdecydowaną przewagę w radach hrabstw partia- Fianna Fail zdecydowanie przegrała ze swą największą konkurentką- Fine Gael. Ta ostatnia, dowodzona przez charyzmatycznego przywódcę Enda Kenny, konsekwentnie od kilku miesięcy odbierała małe punkciki partii premiera Briana Cowen’a.

W konsekwencji FG zdobyła około trzecią część ze wszystkich 1627 miejsc we władzach lokalnych. Przegrana FF może liczyć na około 23 procent a największy chyba wygrany czyli Partia Pracy zwiększyła swe posiadanie do 17 procent. Nacjonalistyczna SF zdobyła 7 procent a koalicyjny partner w rządzie FF tylko 2.

Wynik 23 procent dla rządzącej partii wydawałby się nie taki zły, wszak to prawie czwarta część władzy. Pamiętając jednak, że mówimy o wyborach lokalnych, w których głosuje się raczej na ludzi niż partie, ten wynik wróży bardzo źle dla FF a jeszcze gorzej dla Partii Zielonych. Mimo specyfiki tego kraju, gdzie szczególnie w małych miasteczkach wszyscy się znają i mimo specyfiki głosowania w wyborach lokalnych gdzie naprawdę znasz tego na kogo głosujesz, ludzie FF stracili bardzo dużo. Przenosząc ten trend na wybory do parlamentu, partie rządzącej koalicji zostały by pewnie zmiażdżone przez FG i Partię Pracy, które już dziś szykują się do przejęcia władzy w kraju. Od ostatnich wyborów minęło wprawdzie ledwo 2 lata ale wobec drugiego już swoistego wotum nieufności dla Briana Cowena, wcześniejsze wybory są bardzo prawdopodobne.

Wszyscy pewnie także w Polsce pamiętają zeszłoroczne referendum w Irlandii na temat zaakceptowania Traktatu z Lizbony. Termin głosowania nieszczęśliwie zbiegł się z początkiem wielkiej recesji na Zielonej Wyspie. Intensywna kampanie za poparciem traktatu prowadzona przez rząd a także przez część opozycji (min FG), przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego. Wtedy to Irlandczycy zawierzyli partii Ganley’a, która zdecydowanie odrzucała lizbońskie porozumienia. Część z nich. Ponieważ lwia część przeciwników traktatu głosowała po prostu przeciw rządowi. To było pierwsze wotum nieufności dla Cowen’s Cowboys. Te wybory są drugim.

Przy okazji mała uwaga na temat Libertas- partii Declana Ganley’a. Otóż w mediach miejscowych jest to partia nieobecna. Wiele więcej na jej temat można dowiedzieć się z mediów polskich niż irlandzkich. Ganley trafił w dziesiątkę ze swym anty lizbońskim przesłaniem, ale jego pięć minut skończyło się zaraz potem. W skali całego kraju popiera go może 0,5 procenta ludzi. Kiedy wyrósł na leadera anty- unijnej koalicji, telewizja publiczna pokazała reportaż o nim i jego podejrzanych interesach. Kwestionowano pochodzenie wielkiego kapitału Ganleya i sugerowano, że jego nięchęć do Europy ma wyłącznie prywatny i biznesowy charakter. Przesłanie filmu było takie; Ganley to oszust z wielką kasą, który dla ochrony swych interesów namawia do odrzucenia traktatu. Pewnie wiele w tym było prawdy gdyż rzeczywiście interesy szefa Libertas są bardzo tajemnicze. Dla mnie jednak reportaż ten bardzo przypominał film o Stanisławie Tymińskim w TVP w przeddzień jego pojedynku o prezydenturę. Telewizję publiczną w Republice Irlandii trudno przy tym oskarżać o pro rządowość. Każdy minister, mający odwagę przyjść do studia, poddawany jest miażdżącej krytyce i gradowi niewygodnych pytań. O każdym najmniejszym potknięciu rządu mówi się wielokrotnie, a sytuacja gospodarcza jest przedstawiana w ciemnych barwach.

Wracając jednak do sytuacji politycznej w Irlandii, łatwo można dostrzec pewne podobieństwa pomiędzy irlandzką a polską sceną polityczną.

Dwie największe partie FF i FG i ich układ w parlamencie bardzo przypominają polskie PiS i PO.

Korzenie partii irlandzkich są oczywiście głębsze a ich geneza sięga początku stulecia. Obecnie jednak łatwo znaleźć analogie między FG popieraną przez wielkich farmerów i przedsiębiorców a PO. Równie łatwo można porównać jeszcze rządzącą FF na którą głosują głównie drobni rolnicy i zatrudnieni w przemyśle z PiS.

Chcąc kontynuować te porównanie należało by sięgnąć po SF, która to owiana legendą partia skupia obecnie wielu narodowców a nawet szowinistów i stanowi polityczne zaplecze dla nacjonalistyczych a wręcz bandyckich ugrupowań. Dawniej polityczna organizacja ze swym zbrojnym ramieniem IRA, dziś nie potrafi odciąć się od rewizjonistów i bojówkarzy z tzw Real IRA, co roku mordujących kilka osób. Po drodze im więc z polskimi Wszechpolakami i innymi tego rodzaju efemerami sceny politycznej, skupionej wokół LPR a czasem i PiS.
bestmario
O mnie bestmario

Leciały, przez obłoki trzy smoki w świat szeroki. Wiatr wieje, noc zapada do smoka smok powiada. Są cuda na tym świecie, o których nic nie wiecie. Znam taki zamek w górach co szczytem tonie w chmurach I srebrny jest i złoty A smoki na to: Co ty?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka