Jeżeli ktoś myśli, że polska służba zdrowia jest beznadziejna i niewydolna to radzę mu spróbować tej w Irlandii. To, że jest płatna (bezpłatna tylko dla najuboższych posiadających medical card) to najłagodniejszy z problemów, jakie spotykają tu pacjenta. Biedny chory, nieświadomy bezsensu swego postępowania udaje się do GP czyli lekarza pierwszego kontaktu. Tam najczęściej niezależnie od jego choroby, przepisuje się mu paracetamol i karmi pociechą, że "to niedługo minie". Jeśli jednak nie mija i chory przestaje wierzyć w zbawczą moc paracetamolu- dostaje skierowanie do specjalisty. Tzw consultant to już osoba ogromnie ważna i zarabiająca około 250 tyś euro rocznie. Średni czas oczekiwania na wizytę- około 7 miesięcy. Ile trzeba zjeść paracetamolu by dotrwać do tej wizyty?.
Szpitale, które i tak są przepełnione a ich niski standart jest regułą, stały się ostatnio celem w walce z recesją. Zamykanie wielu oddziałów specjalistycznych to codzienność na wyspie. Kiedy nadchodzi jesienny szczyt przeziębienia i grypy, system nie jest w stanie przyjąć takiej ilości pacjentów, jaka zgłasza się po porady.
W weekendy na dyżurach szpitalnych pozostają prawie wyłącznie Aabowie i Hindusi, z którymi często nie można się dogadać a gdy już to się uda to diagnoza i tak jest- ZDROWY. W trzech szpitalach doszło do drakońskich pomyłek w odczytywaniu zdjęć rentgenowckich, w czego efekcie kilku ludzi zmarło. Te zdjęcia wyraźnie wykazywały zmiany nowotworowe u pacjentek.
W tej sytuacji usłyszałem dziś w wiadomościach, że liczba zachorowań na swine flu w ubiegłym tygodniu wynosi 1500. Wczoraj przedstawiciele ministerstwa zdrowia przyznali, że epidemia nabiera tempa i spodziewają sie przypadków śmiertelnych. Znając wydolność i profesjonalizm a raczej jego brak, systemu opieki zdrowotnej w ie, nie wróżę nadchodzącej jesieni zbyt dobrze.
Slantie


Komentarze
Pokaż komentarze (2)