6 obserwujących
38 notek
73k odsłony
292 odsłony

Spotkanie ze soba z Przyszlosci?

Wykop Skomentuj4

Minely lata, zanim pod wplywem pewnych doswiadczen medytacyjnych odkrylam, ze spotkanie z niezwykla KULA w dziecinstwie, bylo prawdopodobnie spotkaniem z sama soba, ale z PRZYSZLOSCI.. Mozliwe tez, ze byla to istota (istoty) zainteresowana moja osoba, a nie ja sama.. Uwazam, ze tamto doswiadczenie sluzylo glownie temu, abym kiedys  - w przyszlosci - mogla je powiazac z innymi wydarzeniami z mojego zycia w jedna calosc. Doszlam tez do wniosku, ze calkiem mozliwe iz za zjawiskiem KULISTYCH UFO stoja tak naprawde wedrowcy w czasie, a w kazdym badz razie istoty, ktore potrafia dobrze wykorzystywac potencjal wlasnych umyslow (podroze za pomoca mysli, itd)...

Moje doswiadczenie z KULA z dziecinstwa

Miałam wówczas z 11 lat i własnie przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Pamietam, ze byłam wtedy sama w domu i siedziałam na podłodze czytając w najlepsze jakąś książkę, kiedy nagle usłyszałam pewien dźwięk dobiegający mnie z bardzo bliska, coś w rodzaju delikatnego 'buczenia'. Podniosłam wówczas głowę znad książki i ujrzałam wiszącą pod sufitem KULĘ. Różową, świecącą kulę. Bardzo mnie to zaintrygowało i chciałam dotknąć tej kuli, ale ona się wówczas oddalała... Czułam, że posiada rozum i że mnie obserwuje. I wtedy poczułam chyba nawet lekki niepokój i zaczełam się wycofywać, ale KULA zaczęła za mną podążać, tzn, płynąć za mną w powietrzu. Bardzo ciekawy był moment gdy wycofałam się do kuchni, a ona zamiast przeniknąć przez ścianę po prostu znizyła się nad futryną. Byłam coraz bardziej spanikowana tym co się dzieje, choć z drugiej strony zafascynowana tym zjawiskiem. W którymś momencie wyszłam na korytarz i zatrzasnęłam za sobą drzwi, ale KULA przez nie bez problemu przeniknęła. W końcu zbiegłam po schodach na dół, do drzwi wyjściowych i dopiero wtedy KULA się wycofała...

zapisek z dnia Oct 4 2007 (lekko poprawiony)

Z jakies dwa lata pozniej namalowalam pewien obraz, na ktorym glownym bohaterem byla wlasnie KULA.. Scena przedstawiala plaze nad zatoka pucka i mnie stojaca na niej, choc tak naprawde na obrazie wygladalamnieco inaczej (bylam naga i mialam dlugie, bardzo biale wlosy) Cala scena w ogole byla jakby bardziej futurystyczna (?) Dodam jeszcze, ze KULA na tym obrazie byla znacznie wieksza niz wtedy kiedy ja zobaczylam.. To był pierwszy obraz tego typu w moim zyciu, wczesniej malowałam takie normalne obrazki, dziecinne.. I mimo tego, ze uchodzilam za dziecko bardzo uzdolnione plastycznie ten obraz byl po prostu jakby z innej bajki, jakis taki bardziej dojrzaly.. Jaka szkoda, ze sie nie zachowal..  Przyszlo mi wlasnie na mysl, ze moze powinnam sprobowac go odtworzyc?

O podrozach pod postacia KULI

Dodam,ze w tamtym czasie bardzo duzo medytowalam i wiem, ze zdolnosc ta miala zwiazek z uzyskaniem okreslonego stanu UMYSLU, oraz odpowiednio wysokiej wibracji. Oto doswiadczenie, od ktorego wszystko sie zaczelo:

Bardzo późnym wieczorem postanowiłam raz jeszcze pomedytować...  fajnie się rozluźniłam i w pewnym momencie poczułam jak moje niefizyczne ciało się przeciąga, wystając poza obręb mojego fizycznego ciała.. poczułam,że zaraz 'wyjdę z siebie' (OOBE) i szybko pomyślałam o miejscu, w które chcę się udać, ale wówczas stało się coś zupełnie odwrotnego... zamiast wyjść na zewnątrz zaczęłam się zwijać coraz bardziej do środka... niczym w kłębuszek.. poczułam jak moje ręce zapadają się w głąb klatki piersiowej i poprzez nie zaczęłam czuć bicie swego serca i jego energetyczną strukturę... potem ręce tak bardzo stopiły się z moim sercem i jego pulsem, że przestałam je odczuwać i to uczucie zaczęło obejmować całe moje ciało... w pewnym momencie byłam już tylko energetyczną kulą... byłam swoim sercem... w tym momencie odczuwałam totalną pełnię i błogość... czułam, że w tej postaci mogłabym się udać dokądkolwiek chcę i że jest to chyba najlepszy sposób na odbywanie podróży poza ciałem...

kolejny zapisek

Od jakiegoś czasu zaczęłam odbywać podróże niefizyczne pod postacią KULI.Wczoraj skupiłam się po prostu na oddechu i w naprawdę błyskawicznym tempie osiągnęłam stan pięknej głębokiej medytacji... zaczęłam czuć jak świat na zewnątrz przestaje istnieć, jak moje ciało się 'rozpuszcza', czy raczej 'kurczy' do postaci kuli.. i w którymś momencie znalazłam się w przestrzeni kosmicznej własnego serca.. a potem tak jakby w odpowiedzi na nurtujące mnie tego dnia pytanie przeniknęłam z tej przestrzeni serca jeszcze dalej, tzn. zanurzyłam się jeszcze głębiej, choć przypominało to tez przejście poza, czy wręcz wywrócenie się na druga stronę.. tam w ogromnej przestrzeni kosmicznej ujrzałam w oddali jeden mały wirujący atom.. nie mogłam się jednak do niego zbliżyć.. a właściwie to jego siła wypchnęła mnie z stanu medytacji.. wiem, ze dotarłam do jeszcze głębszych pokładów swojej istoty, do bardziej 'przyczynowej strefy'... w niej jest coś co muszę odkryć/przypomnieć sobie.. i ta właśnie podróż wydaje mi się najgłębsza, a tym samym najdalsza z wszystkich dotychczasowych...

zapisek z 2007 roku

Niedawno w temacie ORGAZM SERCA pisalam o nieco podobnych doswiadczeniach zwiazanych z sercem

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale