mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
108 notek
38k odsłon
  258   1

Singapur- miasto, gdzie pies nie zaszczeka...ale...


Dziś artykuł , Siergieja Pletniewa, zaczerpnięty z strony proza.ru .
Wspomniana publikacja, zwróciła moją uwagę, przez wyrażoną w niej  zazdrosną fascynację, autora, zapewne reprezentatywną dla psyche zwykłego mieszkańca Putynistanu, wobec niezrozumiałej różnicy w sprawczych skutkach, dla tak przecież, bliskiego ruskiej duszy zamordyzmu, - w Singapurze.

image

To trochę tak, jak  jak z ordynarnym wyrażeniem “mieć ch..a w d..ie”  i “  “mieć ch..a w d..ie”… niby to samo -  ale jaka różnica,  dla zainteresowanych!

Singapur jest konsekwentnie oceniany jako najmniej skorumpowany kraj w Azji i jeden z dziesięciu najczystszych na świecie przez Transparency International. Wg wskaźników Banku Światowego  zarządzanie Singapur pod względem rządów prawa, kontroli korupcji i skuteczności rządu osiągnął  wysoką ocenę.
Jednak na Zachodzie, powszechnie uważa się, że brakuje  tam niektórych aspektów procesu politycznego, swobód obywatelskich oraz praw politycznych i praw człowieka. The Economist Intelligence Unit, uznał Singapur za „wadliwą demokrację” w 2019 r. , a Freedom House, ocenił (2015) lokalną prasę, jako „zniewoloną”
Chociaż prawa Singapuru są odziedziczone po brytyjskich kolonialistach i zawierają wiele elementów angielskiego prawa zwyczajowego, Singapur konsekwentnie odrzuca  liberalne wartości demokratyczne, które określa się jako zachodnie i stwierdzając że ​​ „jeden rozmiar dla wszystkich”- to złe rozwiązanie dla demokracji. Istnieją tam przepisy ograniczające wolność słowa,  zakazujące wypowiedzi mogących rodzić złą wolę lub powodować dysharmonię w wielorasowym, wieloreligijnym społeczeństwie Singapuru.

Obok wysokich grzywien lub chłost za niektóre wykroczenia, w  Singapurze istnieją przepisy, które zezwalają na karę śmierci za morderstwa i handel narkotykami.

“Szczęście bez demokracji – czy demokracja bez szczęścia”… Co kto lubi - “organista kapuste a ksionc- kapuste tłuste”.

Odpowiedzi zaś na  - "Czy tygrys musi  mieć czyste zęby?"  -  “ a miłość-jak mawiała dobra niania"..- czy może istnieć bez ( expressis verbis) “ je...nia,  pozostawiam Czytelnikom...

Zapraszam do lektury,


(bezmetki)


--------------------------

Miasto milczących psów - czyli jak biedny Singapur....

...stał się bogatszy niż Rosja


 “И пусть зажжётся путеводная звезда,
 И направление укажет ветер странствий..."
 
               " I niech zaświeci gwiazda przewodnia
                I szlak wędrówki , wskaże wiatr ..."
 
               
       Zew wędrówki to siła fatalna! Jej skutków doświadczają obieżyświaty i włóczykije , wszyscy zainteresowani życiem w całej jego różnorodności, wszyscy, którzy bez wyjątku muszą wiedzieć co  za progiem ich domu, poza granicami własnej ojczyzny…  Oto jak mus wędrowca wiosną 2014 roku  zawiódł mnie do Singapuru. Niewiarygodnie interesujące miejsce! Osądźcie sami.
       Tutaj mężczyźnie płaci się premię, jeśli jego narzeczona ma wyższe wykształcenie. Tu metro kontrolowane jest przez komputer. Tutaj za 15 gramów marihuany grozi szubienica. Takie warunki zapewniły sukces miasta-państwa ...

- Zamilcz na chwilę. Czy coś słyszysz?
Posłusznie posłuchałem. W nocy panowała martwa cisza.
- Tam nic...
– Zgadza się – powiedział z dumą mój rozmówca. W naszym mieście nie ma szczekających psów. Jeśli pies obudzi sąsiadów, podetną mu struny głosowe  - takie  prawo.
    Do czego zmierzam? Kiedy Singapur oddzielił się od Malezji w 1965 roku, wszyscy myśleli, że zdechnie z głodu; dookoła  bagna, bezrobocie, nie było co jeść, sprowadzali wszystko z zewnątrz, łącznie z wodą pitną i piaskiem… A teraz średnia miesięczna pensja  mieszkańca wynosi 3500 USD. Ich waluta jest obecna w kantorach wymiany na całym świecie, gospodarka Singapuru jest jedną z najlepszych na świecie. Pytasz, jak to osiągnęli?
    

Recepta prosta: dobre prawa i ich przestrzeganie - drogą do bogactwa.

Singapur jest uważany za jednego z „azjatyckich tygrysów” wraz z Tajwanem, Hongkongiem i Koreą Południową. W ciągu zaledwie 20 lat (!) ta wyspa na południu Malezji przekształciła się z wynędzniałej skorumpowanej republiki w kwitnące państwo, które przezwano „Europą na równiku”. W 2013 roku, w warunkach ostrego kryzysu finansowego, lokalna gospodarka wzrosła o 3,7% (w Rosji o 1,3%). Tam nie ma żadnych zasobów naturalnych, ani owoców, ani pszenicy, ani nawet ryżu - nie można uprawiać na lokalnej glebie.
    

Jak więc, się stało, że ta wyspa, nagle stała się bogata?  

  - Przede wszystkim zreformowano tu system mieszkaniowy. W 1970 roku 90% populacji Singapuru mieszkało w wynajętych slumsach razem ze skorpionami, a tylko 9% mieszkało we własnych mieszkaniach. Teraz sytuacja się zmieniła; 97% (!) Singapurczyków stało  się właścicielami mieszkań. Państwo zapewniło dotacje na mieszkania WSZYSTKIM obywatelom, płacąc 30% ceny domu. Przyszli emeryci kupowali mieszkania za środki z Centralnego Funduszu Oszczędnościowego, gdzie przekazywana jest jedna piąta zarobków każdego Singapurczyka. Pożyczki były udzielane przez banki na minimalny procent. Mieszkania sprzedawano po stałej cenie – dopiero w 2005 roku państwo zezwoliło na wejście na rynek mieszkaniowy firmom prywatnym. Miasto zostało zabudowane tanimi 25-piętrowcami. Budowa natychmiast wywołało burzliwy rozwój singapurskiej gospodarki.
  

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale