mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
161 notek
57k odsłon
  150   1

“Ochrona uciskanych Ukraińców" - sowieckie uzasadnienie inwazji na Polskę w 1939r.

Właśnie minęła kolejna rocznica wrześniowej sowieckiej napaści na Polskę , w 1939 roku.
Rosja  "przepoczwarzyła" się ale stalinowskie sztance propagandowe trwają bezalternatywnie i z urzędu  w rosyjskiej świadomości. Poniżej artykuł Ilji Kliszyna ilustrujący tę sytuację.
Zapraszam do lektury.

(bezmetki)

                                          *   *   *





17 września 1939 roku Związek Radziecki zaatakował Polskę. Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie tereny kraju, realizując pakt Ribbentrop-Mołotow, na mocy którego nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki podzieliły się strefami wpływów. Ambasadorowi RP w ZSRR Wacławowi Grzybowskiemu wręczono notę, stwierdzającą, że Rzeczpospolita Polska już nie istnieje. Prasa sowiecka pisała najpierw o niewypłacalności rządu polskiego, a później o konieczności marszu Armii Czerwonej na Polskę w celu wyzwolenia ludności rosyjskojęzycznej, która była "uciskana" przez Polaków.



W Rosji, zdaje się, nigdy nie nauczyli się mówić o inwazji na Polskę w 1939 roku. Dla większości wojna (z dużej litery) zaczęła się 22 czerwca 1941 roku - tak wszystkich uczono od dziecka, a co było wcześniej, kto  to wie. Dla uczonej mniejszości II wojna światowa rozpoczęła się 1 września 1939 roku - od ataku wojsk Hitlera na Polskę, a każdy radziecki lub postsowiecki intelektualista będzie pamiętał, że na polską kawalerię rzucono okute żelazem niemieckie czołgi. Charakterystycznym przykładem jest wiersz Brodskiego, który nosi tytuł "1 września 1939":

… Dzień nazwano „pierwszym września”.

Dzieciaki poszły, bo była jesień, do szkoły.

A Niemcy otwierali pasiastą

barierę Polaków. I brzęcząc  czołgami,

jak paznokciem -  czekoladową folię,

wygładzili ułanów.




Ale narracja dyskusji o sowieckiej inwazji na Polskę, która rozpoczęła się 83 lata temu, 17 września 1939 roku, nie przybrała nowego kształtu. Powodów jest kilka: w czasach sowieckich temat ten był skrupulatnie przemilczany, natomiast w latach 90. nie znalazł należytego odzwierciedlenia - czy celowo, czy nie - trudno powiedzieć.

Tylko absolutna mniejszość ludzi w Rosji i szerzej, w przestrzeni rosyjskojęzycznej, dyskutowała i nadal dyskutuje o wojnie, która w encyklopediach określana jest jako "polska kampania Armii Czerwonej". Wszelkie próby krytycznej analizy tego, co się stało, są niemal nieuchronnie odbierane jako coś wrogiego, "rusofobicznego" lub "renegackiego". Taka jest inercja sowieckiego dyskursu o wojnie, którego, przypomnę, nie można we współczesnej Rosji kwestionować pod groźbą odpowiedzialności karnej.

   

O "polskiej kampanii Armii Czerwonej" dyskutuje w Rosji tylko absolutna mniejszość.



W pewnym momencie, teraz lub później, kiedy wreszcie dostaną je w swoje ręce, będą musieli przedyskutować te wydarzenia . Ale jak to często bywa: zanim skonstruuje się nową narrację, trzeba zdekonstruować stare. Najłatwiej znaleźć je w prasie światowej z września 1939 roku.

Co ciekawe, przy okazji, w przeciwieństwie do prasy niemieckiej i anglosaskiej, media sowieckie praktycznie nic nie informowały o inwazji na Polskę. Na przykład gazeta Krasnaja Zwiezda, będąca organem Komisariatu Obrony ZSRR, w dniu rozpoczęcia inwazji ograniczyła się do doniesień o sukcesie akcji werbunkowej w całym kraju.

image

Gazeta "Krasnaja Zwiezda" z 17.09.1939 r.

To nie jest przypadkowy szczegół. W Rosji Radzieckiej to nie redaktorzy gazet decydowali o tym, co i kiedy ma być relacjonowane. Decyzja należała do najwyższego kierownictwa partii. Ta cisza jest kolejnym przypomnieniem o bezsilności "małego człowieka" w ZSRR (zwracam uwagę, że wielu krytyków architektury twierdzi, że szerokie stalinowskie aleje i wieżowce również przekazywały tę ideę).

Pierwsze doniesienia o inwazji na Polskę zaczęły pojawiać się w prasie sowieckiej dopiero następnego dnia, 18 września, a wraz z nimi zaczęto konstruować narrację. Początkowo, podobnie jak w ówczesnej prasie niemieckiej, kładziono nacisk na to, że państwo polskie  splajtowało i faktycznie przestało funkcjonować, więc wojska wkraczały jak gdyby nie na wojnę, ale dla  zapewnienia bezpieczeństwa.

    "Wojska wchodzą nie na wojnę, a dla zapewnienia bezpieczeństwa"


W ogóle typowe jest to, że artykuły w “Völkischer Beobachter” i “Prawdzie” o Polsce były pisane jak spod kalki,  prawie się nie różniąc. Oto na przykład cytat z głównej gazety NSDAP z 17 września:

   "Władze sowieckie uważają się za zobowiązane, w celu ochrony własnych interesów oraz ochrony mniejszości białoruskiej i ukraińskiej we wschodniej Polsce, nakazać swoim oddziałom przekroczenie granicy sowiecko-polskiej w niedzielę, o godzinie szóstej rano czasu moskiewskiego (czwartej rano czasu środkowoeuropejskiego)".

Stopniowo narracja sowiecka ewoluowała. O upadku i klęsce polskiego rządu mówiło się coraz mniej, a punkt ciężkości przeniósł się na to, że "pańska Polska" (typowy frazes tamtych czasów; była też "bojarska Rumunia") krzywdziła Ukraińców i Białorusinów na wszelkie sposoby, więc trzeba było im pomóc.


 Ciekawe, że z punktu widzenia logiki formalnej te dwie tezy - 1) Polska upadła jako państwo i 2) Polska była silnym państwem, które wyzyskiwało naszych słowiańskich braci - nie bardzo do siebie pasowały, ale nikt się tym nie przejmował. Po prostu pierwsza narracja była stopniowo zastępowana przez drugą - w miarę jak wojska ruszały do akcji, gazety również pamiętały, by informować o ich powitaniach z "powszechnym entuzjazmem".

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale