Życie w wyimaginowanym świecie własnych wyobrażeń jest niewątpliwie mało stresujące i całkiem przyjemne, ale jak to w życiu, zderzenie z rzeczywistością bywa bardzo brutalne. Wydarzenia ostatnich dni to niewątpliwie dla nas taki mało przyjemne otrzeźwienie. W końcu do nas dotarło, że spora część populacji Izraela, obwinia nas za niemieckie zbrodnie i że tą narrację sprzedaje innym. Wynikiem między innymi tego naprawdę spora część mieszkańców USA i Kanady jest przekonanych, że określenie "polish death camps" jest jak najbardziej słuszne.
Uzgadnianie prac nad projektem oraz uwzględnienie uwag strony Izraelskiej wskazuje, że sprawa ta została potraktowana przez Tel Awiw bardzo instrumentalnie, zresztą sama ambasador Izraela stwierdziła, że prawdziwy przyczyna konfliktu leży w ustawie reprywatyzacyjnej. Problem w tym jak rozmawiać z partnerem, który ignoruje poczynione ustalenia i rozpoczyna wojnę na szczęście tylko informacyjną. Wszyscy wiemy że rozmowa z kłamcami jest bezcelowa, rząd Polski w tym przypadku powinien wykazać się wyjątkową kurtuazją i odpowiedzieć rządowi w Izraelu w duchu Starego Testamentu. W tym przypadku oznacza to zaprzestanie jakichkolwiek konsultacji ws. ustawy reprywatyzacyjnej, wszyscy obywatele mają być traktowani tak samo i nie powinno być żadnych grup uprzywilejowanych.
A to co w tej sprawie smuci najbardziej to nie artykuły dyżurnych dziennikarzy którzy swej polskości i współobywateli nienawidzą, ale zdanie większości że ustawa niby słuszna tylko niepotrzebnie jątrzy, konfliktuje i porusza trudne tematy. Nie sposób nie odnieść wrażenia że oni dalej by chcieli żyć wewnątrz tych swoich mydlanych baniek, a które tak brutalnie się im rozprysły.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)