91 obserwujących
537 notek
1435k odsłon
2504 odsłony

Moja ciotka „WIŚKA” – kurier Armii Krajowej - z uzupełnieniami

Wykop Skomentuj8

 Uzupełnienia:

Wpadła mi w ręce książka: Zdzisław Antoniewicz "Rozbitkowie na Węgrzech", Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1987.
I znalazłem:
- str. 133: "W drugiej połowie maja 1942 zwolniono z "Hadiku" "Fietowicza" . Przesiedział pełne osiem miesięcy. Jednak poprzedniego dnia aresztowano jego zastępcę Piotra "Zaleskiego", Jadwigę Tadrowską, która mu pomagała oraz Marię Krzeczunowicz i Wacława Szczurowskiego, oboje z Bazy "Romek", a więc mających powiązania z siedzącym już w "Hadiku" Grodzickim. Piotra i Wisię obserwowali już od tygodni przypuszczając, że może "Zaleski" jest tym poszukiwanym "Fijałkowskim".
- str. 149: "Jednak, kiedy 16 maja 1942 roku "Fietowicz" został zwolniony z "Hadiku" i powiadomił Rostworowskiego o szczegółach i przyczynach aresztowania kilku jego współpracowników, jak: Marii Krzeczunowicz i Feliksa Grodzickiego, a ponadto dowiedział się, że w ręce kontrwywiadu węgierskiego wpadli: współpracująca z nim Wisia Tadrowska i Wacław Szczurowski, Rostworowski postanowił Bazę "Romek" zlikwidować. Obawiał się bowiem dekonspiracji całej organizacji.... Jednakowoż Baza "Romek" nie została zlikwidowana, a więc cała organizacja nie została zlikwidowana. Przybrała tylko nową nazwę "Liszt".
- str. 140:I już zaproponował (prof. Załęski) następną imprezę: urządzenie 6 grudnia 1942 naszych tradycyjnych "Mikołajek", a będzie to wyglądało na akademię na cześć regenta, który ma na imię Miklos (Mikołaj)..... Równocześnie profesor opowiedział o zwolnieniu z więzień grupy Polaków, a wiec Tadrowskiej, Piotra "Zaleskiego", Grodzickiego i "Webera", a właściwie Kazimierza Koźniewskiego. Zwalniał ich prokurator naczelny, płk. Babocsai. Każdemu podał rękę i prosił; aby znowu nie podpadli, a raczej zachowywali się tak, aby nie zwracać na siebie uwagi Niemców, bo naraziliby nie tylko siebie, ale również ich, Węgrów.
str. 141:Po kilku miesiącach (17.VI.43) Wisia Tadrowska i Kazimierz Koźniewski "Weber" pod przewodnictwem kurierów, „Stefana” z Nowego Sącza i „Włodka”, wrócili do kraju, Trzeba dodać też, że Wisia, znana też jako "Wiga", była jednym z najpracowitszych kurierów już od 1940 roku. Przesiedziała kilka miesięcy w różnych więzieniach, a m.in. także w Szwajcarii.
- str. 150: "Baza budapeszteńska pracowała tak dobrze, że w 1942 roku powierzono jej szlaki do Szwajcarii (Berno) i Rzymu (Watykan), które były łatwiejsze od trasy do Turcji."

 * Baza "Romek" - placówka wywiadowcza podległa Oddziałowi II Sztabu Głównego w Londynie.

* „Hadik” – areszt śledczy kontrwywiadu węgierskiego w koszarach im. „Andrasa Hadika”

* „Fietowicz” – Edmund Fietowicz, kierownik Placówki „W” w Budapeszcie

* „Weber” – Kazimierz Koźniewski

Na kurierskim szlaku wyrastały setki przeszkód i nieprzewidzianych zdarzeń, z których cało wychodzili tylko ci, którzy dysponowali maksymalnym zasobem sił fizyczno - psychicznych, odpowiednią zaprawą, zimną krwią, improwizacją, sprytem i odwagą.

Kurierzy byli żołnierzami łączności, wbrew pozorom spokojnego pokonywania wyznaczonych i zorganizowanych tras, działali w rzeczywistości na swoistym froncie, na którym nocami w obustronnych rejonach pogranicza huczały strzały i ginęli lub wpadali w ręce wroga wykonujący swoje zadania kurierzy.

Służba kurierska, mimo dużego doświadczenia pełniących ją ludzi, niosła ze sobą ogromne ryzyko. Paru kurierów zginęło przy przekraczaniu granicy, kilku innych trafiło do obozów koncentracyjnych. Wielu kurierów zatrzymanych na Słowacji uciekało z posterunków słowackiej żandarmerii, a nawet wyrwało się z rąk gestapo. Rekord pobił kurier sądecki Roman Stramka „Romek” obdarzony nieprzeciętną odwagą i sprytem, z którym „Wiśka” przekraczała granice kilka razy. Uciekł on Niemcom w Nowym Sączu z gestapowskiej celi śmierci, zjeżdżając z dachu więziennego budynku po rynnie, ponadto dwukrotnie zbiegł z transportów wiozących więźniów do obozów koncentracyjnych.

Pod koniec pierwszej połowy czerwca 1943 r „Wiśka” otrzymała w Budapeszcie w Placówce „W” zadania i materiały do przekazania w Warszawie. Swoje zadania miał też do wykonania Kazimierz Koźniewski - „Weber”. Był on przecież kurierem wysłanym od rządu polskiego w Londynie przez Stambuł i Budapeszt do Warszawy.

Przejazd z Budapesztu do Koszyc lub Rożniawy blisko granicy ze Słowacją był problemem i kryło się za nim pewne niebezpieczeństwo związane z możliwością aresztowania przez Węgrów.

Przewodnicy wybrali podróż koleją.

Cała czwórka zaopatrzona w odpowiednie dokumenty i po wykupieniu biletów w dniu 12 czerwca 1943 roku, po południu, wsiadła do pociągu bezpośredniego Budapeszt – Koszyce na dworcu wschodnim Keleti wsiadła w Budapeszcie do pociągu i dojechała do Koszyc, znajdujących się wtedy w granicach Węgier.

 „Wiśka” opisałaby przebycie tej trasy kurierskiej tak:

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura