Po tzw Rospuda case (pobocznym acz niezwykle pouczającym jest przy tym wykreowanie i nagłaśnianie sprawy pana Kono....icza), obecnie mamy - zdaje się - do czynienia z próbami przedstawiania Podlasia i Białegostoku jako obszary ksenofobiczne. Na marginesie przypomnieć dla przykładu wypada np, iż byla już np. próba opisywania rzekomego procederu szabrowania pozostałości po więzniach Treblinki, gdzie wskazywano na rzekomych mieszkańcow Podlasia (sic) dokonujących zarzucanych im czynów.
Obecnie pojawiają się teksty bezpośrednio odwołujące się do rzekomej "nienawiści" w Białymstoku i na Podlasiu - przykład poniżej
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/bohosiewicz-o-bialymstoku-to-miasto-staje-sie-jaka,1,4967217,wiadomosc.html - z 15 grudnia 2011 roku.
Jak sie może wydawać - ponieważ kwestia degradacji infrastrukturalnej(cywilizacyjnej) chwilowo jednak tylko - jak jestem przekonany - została przeprowadzona z pełnym powodzeniem,zapewne nie chodzi w tym wypadku o przygotowanie społeczeństwa do takiej ewentualności, która, jak powtarzam chwilowo- staje się rzeczywistością.
Domniemany cel, jesli istnieje, musi zatem być inny. Po opublikowaniu przez prof. Staniszkis tezy o ewentualnym wyłączeniu w przyszłości obszarów "wrazliwych ekologicznie i energetycznie" spod kontroli państw narodowycch i przejęciu tejże kontroli przez KE, nasuwa się pytanie:
czy nie możemy mieć teraz z kolei do czynienia z próbami przygotowania społeczeństwa do takiej właśnie alternatywy???
P.S. Oczywiście to tylko pytanie, a prezentowane odniesienie nie musi się wpisywać w taką opcję i jego publikacja może być zepełnie niezwiązana z opisywanym zagrożeniem.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)