Atak terrorystyczny na malezyjski samolot lecący nad wschodem Ukrainy nie tylko oznacza że rosyjska polityka jest juz na krawędzi wyczerpania swoich mozliwości, ale przede wszytskim jest dla mnie oczywsistym dowodem na wielką słabość samej Rosji (albo nie panują nad najemnikami, albo chwytają sie środkow ostatecznych), w tym obecną słaobośc intelektualną otoczenia Putina, które sie po prostu zagubiło się (z niedowierzenia w brak swojej skuteczności) i nadal przecenia wpływ państwa moskiewskiego na wydarzenia międzynarodowe, szczególnie geopolityczne.
Wobec powyższego wszelkie dywagacje o możliwych konsekwencjach ewentualnego twardego stanowiska w stosunku społecznosci europejksiej (międzynarodowej) w stosunku do Moskwy uwżam za bezceleowe- to państowo jest bliskie upadku, przyjnajmniejj jeżeli chodzi o jego znaczenie w relacjach geopolitycznych. Z tym,ż etego upadku na pewno nie będą chciały Nimecy, Francja i - przede wszytskim - obecne USA.
Jest to zarazem tym bardzo zły scenariusz dla Polski, ponieważ przyparta do muru Rosja wkrótce zapewne uderzy z całą siłą w najsłabsze ( i paradokslanie z ich punktu widzenia najgrożniejsze) ogniwo antymoskiewskiego systemu- to znaczy w Polskę. Przy braku relanej długofalowej mysli politycznej w Polsce, wobec braku jakichkolwiek sojuszy (w tym jedynego realnego - z Ukrainą) i wobec pełnego uzależnienia państwa od różnotrakich decydentów niekrajowych, atak moskiewski może przyjść (i zapewne przyjdzie) ze wszytskich mozliwych stron. To kwestia kilu miesięcy, domniemuję.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)