Działanie wbrew stanowisku Sądu Najwyższego - premedytacja – POSTANOWIENIE z 18 marca 2025 r., V KK 496/24
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w tej sprawie sędzia Sądu Najwyższego działał z pełną świadomością i premedytacją wbrew wcześniejszemu stanowisku samego Sądu Najwyższego, które zostało przecież wyrażone w sposób jednoznaczny i niepozostawiający żadnych wątpliwości.
W swoim orzeczeniu z dnia 4 grudnia 2024 r., sygn. II NSNk 21/23, SN jasno podkreślił:
„(...) strony postępowania miały możliwość wznowienia postępowania do dnia 15 stycznia 2023 r., czego nie uczyniły. Sąd Najwyższy podkreśla, że pomimo likwidacji Izby Dyscyplinarnej, jej orzeczenia w dalszym ciągu obowiązują.”
oraz wprost wskazał:
„W demokratycznym państwie prawa nie może mieć miejsca sytuacja, w której wobec niektórych osób umarzane jest postępowanie karne na podstawie art. 17 § 1 pkt 10 k.p.k., a wobec innych osób pozostających w analogicznej sytuacji procesowej postępowania karne są prowadzone i rozstrzygane.”
Pomimo tego jednoznacznego kierunku wykładni, w dniu 18 marca 2025 r. zapadło POSTANOWIENIE w sprawie V KK 496/24, które zdaje się ostentacyjnie ignorować powyższe wskazania, a tym samym podważa fundamenty równości i pewności prawa.
Zasądzenie kwoty 720 zł – zwrot za pomoc prawną
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że zasądzona kwota 720 zł dla pokrzywdzonej została przeznaczona na zwrot oskarżonemu za udzieloną jemu pomoc prawną. Tymczasem z pomocy tej korzystał Marcin M. jako wykfalifikowany prawnik-funkcjonariusz publiczny, prokurator, który sam mógł przygotować odpowiedź na otrzymaną kasację w swojej sprawie.
Urlop dyscyplinarny i „nic nierobienie” - 1000 000 zł (brutto)
Nie sposób pominąć, że ten sam oskarżony, będąc na urlopie dyscyplinarnym od 8 maja 2019 r. przez całe 6 lat, "zarobił" na tym procederze już łącznie z budżetu państwa ponad milion złotych brutto, w tym 16 523 zł/mies. (dane na kwiecień 2025 r.) za „nic nierobienie”.
Zamiast samodzielnie sporządzić odpowiedź na kasację, wolał żyć wygodnie na cudzy koszt, wykorzystując sytuację w pełni. Co więcej, rodzi się pytanie: kto pisał jego pisma prawne wcześniej, skoro teraz szukał wsparcia innego prawnika?
Pytanie o jakość polskich prawników
Czy Polska naprawdę potrzebuje takich prawników, którzy zamiast działać na rzecz sprawiedliwości, wygodnie przeżywają na koszt obywateli, krzywdząc innych?
źródła-załączniki







Komentarze
Pokaż komentarze